W ramach trwającego w Łodzi Tygodnia Wolności, upamiętniającego 24. rocznicę wyborów 1989, odbywało się spotkanie z Adamem Michnikiem pod hasłem „Polskość w czasach wolności”.
Jak podaje „Dziennik Łódzki”, na spotkaniu pojawiła się grupa ok. 20 narodowców, którzy mieli ze sobą transparent z hasłem: „Kłamstwa Michnika wyrzuć do śmietnika”. Okrzykami (m.in. „Raz sierpem, raz młotem, czerwoną hołotę”) mieli przerwać rozmowę Michnika z Leszkiem Jażdżewskim z kwartalnika „Liberté”.
O interwencję poproszono patrol policji. - Gdy przybyliśmy na miejsce, panował tam już spokój – zapewnił „Dziennik Łódzki” podkomisarz Adam Kolasa z Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi. Dodał, że nie doszło do żadnych incydentów, a organizator spotkania zarządził przerwę, po której na salę weszły jedynie osoby zainteresowane dalszym udziałem w spotkaniu. Nie było żadnego zawiadomienia o przestępstwie, a policja nikogo nie wylegitymowała.
Wcześniej narodowcy przerwali spotkanie z Michnikiem w Radomiu. Wtedy także wezwano policję. Na uczelni doszło jednak do przepychanek z ochroną. Czas pokazuje, że narodowcy (mniejsza o to, spod jakiego szyldu, bo przecież nikt oficjalnie nie przyznaje się do organizacji tego typu happeningów) zaczynają wybierać bardziej cywilizowane metody manifestowania. Od dzikich tańców w gorylich maskach, przez przepychanki z ochroną, aż po bardziej kulturalne manifestacje z transparentem. Naprawdę – i to piszę już bez najmniejszego cienia ironii – czekam, aż zaczną przychodzić na różnego rodzaju wykłady, czy to prof. Środy czy Adama Michnika, i wchodzić z nimi w poważny dyskurs, zadawać miażdżące pytania, etc. Pohukiwaniem i pięściami może i można wiele osiągnąć, ale raczej w dżungli...
eMBe/Dzienniklodzki.pl
