Tomasz Nałęcz zapowiada w rozmowie z RMF FM, że przyznanej mu nagrody nie odda. - Nie zamierzam tego uczynić - ucina temat doradca prezydenta.

 

Nałęcz nie przypomina sobie dokładnie, jaką sumę dostał.  - Nie chciałbym skłamać, ponieważ nie pamiętam tego dokładnie, ale jakby to brutto policzyć, to pewnie byłoby ponad 30 tysięcy, a może trochę mniej - tłumaczy.


Polityk podkreśla, że nie ma wyrzutów sumienia. - W większości instytucji budżetowych są premie. Marzeniem każdego pracownika jest, żeby dostać tę premię. Jeśliby zapadła taka decyzja, że nie otrzymujemy premii, pewnie bym zacisnął zęby i z tego powodu nie rozpaczał - mówi prof. Nałęcz.

 

AM/Interia.pl/RMF FM