W wieczornym programie dialogowym Józef Oleksy upomniał prezydenta Komorowskiego, że ów wymieniając architektów współczesnej wolnej Polski nie wymienił (pominął) dwa pokolenia Polaków żyjących pomiędzy 1945 a 1989 rokiem. Ten ostatni uznał za datę „zmiany ustrojowej”. Tak jakby chodziło o zmianę telewizji z naziemnej na cyfrową. I tu Józef Oleksy się myli. Prezydent wspomniał o tych pokoleniach. Wspomniał o ludziach uciemiężonych komunistyczną fikcją, wspomniał o opozycji… Wspomniał też o tych, którzy w czasach reżimów polskość przechowywali. Tylko o członkach KC PZPR nie wspomniał. I tu obruszenie Oleksego rozumiem. No cóż, Konfederaci Barscy też nie zapraszali targowiczan do swoich szeregów.
Ale prezydent o kimś jeszcze zapomniał, o kimś kto w ten plac wrósł bodaj bardziej niż wsparty na szabli Marszałek. Zapomniał on o największym architekcie „naszej i waszej” wolności i niepodległości. Zapomniał (jako głowa państwa i historyk!) o Janie Pawle II, bez którego najszerzej pojętego „Niech zstąpi Duch Twój…” żadna „zmiana ustrojowa” i żadne marsze by nigdy nie zaistniały. Czego nie potrafił zrobić Churchill, Kennedy czy de Gaulle, a do czego nie chciał dopuścić Stalin zrobił nasz rodak „Syn polskiej ziemi wołający z głębi tysiąclecia”. I już chyba wolę „drzwi od stodoły” czy słynny prezydencki „bul” niż to przemilczenie – pisze Nalaskowski.

JW
