Jak rozumieć wypowiedź papieża Franciszka zniechęcającą duchowieństwa do pobierania opłat za sakramenty? Jak ksiądz do tego podchodzi?
Stosuję już w swoim drugim ośrodku duszpasterskim taką metodę, że jeżeli ktoś za jakąś posługę sakramentalną chce złożyć ofiarę to taką możliwość złożenia ofiary ma. Natomiast nigdy, i na to też uwrażliwiam swoich współpracowników, nie uzależniam wykonania czynności liturgicznych, czy sprawowania sakramentu od ofiary. Dobrowolność jest sytuacją dla obydwu stron i kapłana, i wiernego bardzo czytelną. Są osoby które przychodzą i mówią, że nie mogą złożyć ofiary, bo ich nie stać. Mówię im żeby się nie martwili – Msza święta, czy ślub może się obyć bez ofiary, dodaję czasem pół-żartem, że jeśli zostaną milionerami żeby przypomnieli sobie czasy kiedy sami nie mieli środków i niech wesprą tych, których stać nie będzie na ofiarę. Miałem takie sytuacje, a jestem księdzem prawie trzydzieści lat, że ktoś przychodził i mówił: 'Proszę księdza, dwadzieścia lat temu, w tym kościele otrzymałem ślub za darmo, teraz jestem w Stanach Zjednoczonych, przyleciałem akurat do Polski, prowadzę firmę, składam ofiarę na rzecz tych, których nie stać na ślub, bo wiem, że tutaj mogą otrzymać to za darmo."
Papież nawiązał do takiej sytuacji, której ja absolutnie nie akceptuję i nie przyjmuję – to jest sytuacja jakichś cenników, w których stoi, że za taką posługę to taka kwota, a za taką taka. Jeżeli ktoś przychodzi i pyta się mnie: „No, proszę księdza, złożymy ofiarę, ale jaka jest wielkość takiej ofiary”. Ja na mówię: „Jeżeli ktoś składa ofiarę, to składa od jednego grosza do jakiejś wyższej kwoty, na która akurat go stać.” Na to pada drugie pytanie: „No, ale ile średnio ludzie dają?” - „Co to znaczy średnio? Proszę mnie nie denerwować, bo żadnej średniej nie będę z ofiary wyciągał. Dajcie tyle ile możecie i chcecie.” Bywają też sytuacje, kiedy przychodzą ludzie i mówią: „Mamy tylko taką skromną ofiarę...” Ja potem patrzę do koperty, a tam taka ofiara, że bym się nie spodziewał.
Czyli dobrowolność wyzwala w wielu osobach hojność?
Ależ oczywiście. Powiem tak – najwięcej problemów z ofiarą robią Ci, którzy nie mają żadnego związku z Kościołem, albo mają ten związek minimalny. Ja nawet te osoby rozumiem. Bo jeżeli ktoś nie ma poczucia przynależności do wspólnoty parafialnej, nie wie, że też jest odpowiedzialny za utrzymanie tej świątyni, za utrzymanie pracowników, że to światło w kościele się pali dzięki jego ofierze, którą składa na tacę to reaguje jak reaguje. Niektórzy mówią tak: „Wy jako ludzie Kościoła otrzymujecie wszystko od państwa. To państwo wam płaci za oświetlenie, za ogrzewanie, za remonty, za pracowników.” To przykład zupełnej niewiedzy. Te osoby przychodzą czasami i od razu na wstępie mają jakieś pretensje. Jeszcze inna sytuacja. Ktoś przychodzi i mówi: „Wy jesteście tacy bogaci, macie tyle zabytków – sprzedawajcie te zabytki.” Trudno o czymś rozmawiać w takiej sytuacji.
Kodeks Prawa Kanonicznego mówi jednak, że w gestii episkopatu jest ustalanie taryfikatora za sakramenty. Jak to u nas wygląda?
Nie, nie ma taryfikatora jest tylko określone z racji jakich posług może być pobrana ofiara. Nikt nie pobiera ofiary za spowiedź, czy namaszczenie chorych. Czasem ksiądz siedzi siedem godzin w konfesjonale i od nikogo nie bierze ofiary. To Filip Nereusz jest znany z takiej historii. Miał penitenta, który przyszedł do niego po dziesięciu latach przerwy do spowiedzi. I św. Filip mówi mu: „No i co? Ty po dziesięciu latach dopiero przyszedłeś? Należy się 10 franków.” A ten penitent mówi: „Jak to 10 franków, przecież spowiedź jest za darmo” - „Za darmo, a dziesięć lat czekałeś?” Nigdzie nie jest napisane, że za chrzest to 25 złotych i 38 groszy należy.
Rozmawiał Tomasz Rowiński
