- My blogerzy, za każdym razem podajemy linki do naszych źródeł. Niestety, tradycyjne media nie stosują tej grzeczności wobec blogerów. Kiedy tradycyjne media otrzymują informacje lub pomysły od jakiegoś blogera, nich powołają się na ten blog. Tak będzie po prostu uczciwie – apelował do tradycyjnych mediów Jotman, jeden z najbardziej znanych blogerów na świecie.
Blog Jotman.com otrzymał w 2007 roku nagrodę Najlepszy z Blogów - Best of Blogs przyznawaną przez Reporterów bez Granic i Deutsche Welle za wiadomości z 2006 roku dotyczące zamachu stanu w Tajlandii i powstaniu birmańskiemu.
Na pytanie dyrektora biura AFP w Sztokholmie François Campredona, jaka jest wiarygodność informacji podawanych przez dzienniakrza-obywatela na blogach wyjaśnił, że w blogosferze istnieje system weryfikacji "checks and balances", czyli wagi i przeciwwagi. Blogerzy czytają się nawzajem i jeśli jest jakiś błąd lub problem to piszą to w komentarzach. Poza tym jeśli bloger się z czymś nie zgadza, może przedstawić swoją wersję na swoim blogu.
- Blogi są pewną wspólnotą, w której wszyscy nieustannie się kontrolują, jest to wystarczająco opracowane - dodał.
Jotman uważa, że dziennikarzem-obywatelem może być każdy, podczas gdy dziennikarz w tradycyjnym rozumieniu z założenia jest zależny od jakiejś redakcji. Jest przekonany, że blogerzy najczęściej są uczciwi i przedstawiają wydarzenia najlepiej jak tylko potrafią.
- Ja sam staram się być blogerem i jednocześnie stosować, na tyle ile jest to możliwe, profesjonalne standardy dziennikarstwa - wyznaje.
Bloger twierdzi, że w niedalekiej przyszłości dziennikarstwo coraz bardziej będzie przypominało blogi a blogi coraz mniej tradycyjne dziennikarstwo.
W obecnej erze blogi stają się środkiem przekazu informacji. To, co jest w blogach atrakcyjne to personifikacja stylu oraz akcent położony na bezpośredniość. Między dziennikarzami a blogerami istnieje symbioza. Blogerzy w znacznej części zależą od wizji dziennikarskich a dziennikarze czerpią pomysły czytając blogi. To dział w dwa kierunki.
- Mam wrażenie, że dziennikarze boją się zbytnio cytować jakiegoś blogera. Mam nadzieję, że taki stan nie będzie trwał długo - mówi.
Jotman nie zgodził się na podanie swojego nazwiska, wieku i narodowości. Chce pozostać incognito i kontynuować pokonywanie granic bez podawania się za dziennikarza.
MaRo/Mediawatch.afp.com
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

