Życie 55-letniego rabina Barucha Chalomisha zawaliło się po śmierci żony. Czas żałoby mógł być czasem intensywnej modlitwy, jednak w przypadku milionera i filantropa, którego fortunę szacuje się na 6 milionów funtów brytyjskich, tak się nie stało. Najpierw sięgnął po alkohol i zapadł na depresję. Potem, pojawiły się kolejne pomysły na czas żałoby: rabin zaczął przepuszczać ogromną ilość pieniędzy na narkotyki, w tym imprezy kokainowe i prostytutki. Dziesięciodniowa impreza kokainowa w luksusowym apartamencie w Manchesterze okazała się byc ostatnią. Rabin został po niej oskarżony m.in. o finansowanie narkotykowego biznesu.
Sąd ujawnił, że dziewiątego dnia imprezy, kiedy Rabbi nie spał już trzeci dzień, jego przyjaciel Nasir Abbas, zmartwiony stanem zdrowia swego przyjaciela, napisał wiadomość sms-ową do jednej z prostytutek: "Cześć Klio, próbowałem, ale nie udało mi się obudzić Szela. Jest zmęczony bo nie spał od trzech dni, musi iść do pracy, więc proszę odwołajmy dziś imprezę."
Policja zabezpieczyła apartament i dowody rzeczowe, w tym kokainę. W mieszkaniu Rabina w Prestwich, w centrum manchesterskiej wspólnoty ortodoksyjnych Żydów, oprócz narkotyków zarekwirowano też około 15 tysięcy funtów w gotówce. Chalomish nie przyznał się do posiadania narkotyków. Jego obrońca, Jonathan Goldberg, powiedział, że utrata chwały i dobrego imienia dla jego klienta to prawdziwa tragedia. Sprawa jest w toku.
JaLu/Timesonline.co.uk
Ważne lektury:
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »




