W mojej głowie zrodziło się pytanie: dlaczego chrześcijanie tak nie potrafią? Dlaczego wyznawcy Chrystusa opluwani, poniżani, usuwani na margines społecznego dyskursu potulnie opuszczają głowy i wycofują się w kąt? Czy wynika to z ewangelicznego nakazu nadstawiania drugiego policzka? Wniosek, wydawać by się mogło, logiczny. Problem w tym, że nigdzie na kartach Pisma Świętego nie ma zalecenia ucieczki, wręcz przeciwnie: sam Jezus skręcając bicz z powrozów i wyganiając handlarzy ze świątyni dał przykład jak traktować należy wszystkich tych, którzy bezczeszczą Sacrum. Pozostaje też jeszcze jedna kwestia: kiedy chrześcijanin nadstawi już drugi policzek jedyną częścią ciała, która pozostanie mu do nadstawienie będzie...

 

A rzeczywistość jaka jest każdy widzi. Dziś ukazał się kolejny numer „Newsweek'a” ze skandaliczną okładką, na której dwóch przebierańców w sutannach „uderza w ślinę”. Na cmentarzu Łyczakowskim zorganizowano – na grobach polskich bohaterów – erotyczną sesję fotograficzną na tle krzyży. Ulicami Krakowa (sic!) maszerują wrzaskliwi antyklerykałowie. Pochód obrońców życia w Berlinie został zaatakowany przez agresywnych dewiantów. Darcie Biblii i wieszanie genitaliów na krzyżu przez pseudoartystów pominę. A my co? A my nic. Jedynie portal Fronda.pl zaprotestował, ale jest to głos wołającego na pustyni. Żadnej reakcji ze strony środowisk chrześcijańskich, żadnego ostrego stanowiska hierarchii kościelnej. Zupełnie jakby katolicy nadstawili już drugi policzek a teraz nie umieli się zdecydować, czy pójść za ciosem i nadstawić część ciała poniżej pleców, czy też może uciec w jakiś ciemny kąt, wrócić do katakumb i całkowicie zniknąć z życia publicznego. Tylko tyle, bo na jakąś zdecydowaną reakcję nie liczę. Daliśmy sobie wmówić, że rolą chrześcijanina jest nazywanie śliny uderzającej w twarz ożywczym, wiosennym deszczem.

 

Alexander Degrejt