Bioetyk dr Zbigniew Zalewski mówi z kolei: "Nadchodzi era cyborgów, ludzi-składaków" Zamin jednak się to stanie warto powiedzieć, że juz dziś istenieją niezwykle precyzyjne maszyny, którymi człowiek może sterować z na setki czy tysiące kilometrów - choćby robot chirurgiczny da Vinci.
"To najnowocześniejszy sprzęt XXI wieku. Chirurg właściwie operuje rękami i nogami tak, jakby był wewnątrz jamy brzusznej" - opowiada prof. Wojciech Witkiewicz, który był pionierem takich operacji u nas. - "To narzędzie jest doskonałym przedłużeniem ręki lekarza, oddalonego czasem nawet wiele tysięcy kilometrów od pacjenta."
"Ten robot został zaprojektowany przez inżynierów NASA pierwotnie na potrzeby armii. Miał służyć żołnierzom na polach bitew, tak by chirurg, np. z Nowego Jorku, mógł operować na lotniskowcu, a nawet na polu bitwy. Na razie, do takich działań jest za duży i za ciężki, dlatego technologia została udostępniona medycynie cywilnej" - opowiada szef Centrum Chirurgii Robotowej we Wrocławiu. Jak przekonuje robotem można zwać tę maszynę tylko umownie, bo to właściwie niezwykle nowoczesny manipulator. - "Bez pracy chirurga nie będzie działał, bo steruje nim mózg człowieka. Czy w przyszłości wciąż tak będzie? Jestem przekonany, że tak, jak wizje Lema, które czytałem w dzieciństwie, teraz stają się rzeczywistością, tak w przyszłości, możemy spodziewać się, że niebawem operować nas będzie sztuczna inteligencja. Obecnie jednak jest to wciąż bardziej fiction niż science" - przyznaje prof. Witkiewicz.
"Dziś na całym świecie jest około trzech tysięcy takich robotów, większość w Ameryce. W Polsce jest tylko jeden - właśnie we Wrocławiu. Więcej mają ich Czesi, bo około 12 w państwowych szpitalach i ze cztery w prywatnych. Rumunii mają ich 11, Bułgarzy 12, nie mówiąc o Niemcach czy Francuzach. Mimo tej zatrważającej dysproporcji, nasz da Vinci stawia szpital we Wrocławiu w czołówce najnowocześniejszych innowacyjnych placówek medycznych w świecie." - kontynuuje.
Jednak rewolucja w medycynie ma być technologia produkująca brakujące lub chore organy. "Natomiast nowy typ drukarek 3D jest już w stanie stworzyć gotowe tkanki, a nawet całe narządy. Eksperci z firmy Organovo ogłosili, że rozpoczynają regularną produkcję ludzkich naczyń krwionośnych. Cały proces polega na układaniu komórek, warstwa po warstwie, nadając całej strukturze kształt wcześniej zaprojektowany w komputerze - tłumaczy magazyn New Scientist."
Zobacz proces powstawania wątroby w drukarce 3D:
Wielką zaletą technologii drukowania trójwymiarowego jest to, że wytworzone protezy czy uzupełnienia kości mogą być robione pod kątem konkretnego człowieka - to taki custom design - drukowanie na miarę z uwzględnieniem anatomicznych indywidualnych cech pacjenta - tłumaczy Roman Grygoruk.
Zobacz, jak dwuletnia Emma korzysta z wydrukowanego szkieletu:
"Postęp w tych dziedzinach z pewnością jest korzystny dla polepszania kondycji ludzkości, ale budzi również poważne obawy. Po pierwsze może doprowadzić do rozwarstwienia społeczeństw na bogatych, których stać na wymianę swoich zużytych organów, polepszanie ciała, a przez to nawet długowieczność i takich, których nie będzie stać na życie" - przestrzega dr Zbigniew Zalewski. Bioetyk z Uniwersytety Jagiellońskiego podkreśla, że już przeżyliśmy systemy, w których kreowano nową rasę nadludzi i poważnie powinniśmy wziąć pod uwagę lekcję jaką dała nam historia.
"Drugim zagrożeniem może okazać się władza, po którą teoretycznie mogliby sięgnąć ci, którzy potrafią kontrolować technikę - dodaje dr Zalewski. - Tak jak możliwe jest zewnętrzne zaburzenie pracy rozrusznika serca, doprowadzając jego użytkownika do śmierci, tak łatwo sobie wyobrazić, co się może stać, kiedy ktoś postanowi wykorzystać do własnych celów te urządzenia, które odpowiadają za nasze czyny, pragnienia czy w reszcie poglądy."
oprac ToR/menstream
