a wtorkowy wieczór- dużo boskich, cudownych słów z Tyńca ...

Oczekiwanie adwentowe jest pełne radości. Jest ono oczekiwaniem na wyzwolenie, które zostało już zapowiedziane, które już jest tuż-tuż. Powodem tej radości jest ewangelia – dobra nowina, której podstawą jest orędzie o miłosiernym zamyśle Boga wobec Jego ludu. W Ewangelii Pan Jezus powiedział wyraźnie: nie jest wolą Ojca waszego, który jest w niebie, żeby zginęło jedno z tych małych (Mt 18,14). Nie dosyć na tym, Bóg nie tylko nie chce, aby zginęło jakiekolwiek jagnię ze stada, ale powracającego grzesznika wita z ogromną radością. Bożą wolę obrazuje dobry pasterz, który szuka zagubionej owcy. Biblijny obraz jest pierwowzorem późniejszych wyobrażeń ilustrujących Boże miłosierdzie.

Ten ewangeliczny obraz ma swoje źródło u Izajasza:

Oto wasz Bóg! Oto Pan Bóg przychodzi z mocą i ramię Jego dzierży władzę. … Podobnie jak pasterz pasie On swą trzodę, gromadzi ją swoim ramieniem, jagnięta nosi na swej piersi, owce karmiące prowadzi łagodnie (Iz 40,10n).

Nie jest to jedynie idylliczny, naiwny obraz. Nasza wiara nie jest naiwnością. Obraz ten ukazuje rzecz niezmiernie istotną: Bóg jest nie tylko miłosierny, ale jednocześnie mocny, jest kimś, na Kim można się bezpiecznie oprzeć. W porównaniu z Nim ludzie i całe narody są jak trawa, która szybko więdnie. Jedyne, co pozostaje, to słowo, obietnica Pana, której można się bezpiecznie trzymać. Moc i miłosierdzie Przychodzącego dopiero razem stają się podstawą naszej nadziei i radości. Można powiedzieć więcej: Bóg jest miłosierny dlatego, że jest prawdziwie mocny. Mówi o tym mędrzec Starego Testamentu:

Tyś sprawiedliwy i rządzisz wszystkim sprawiedliwie: skazać kogoś, kto nie zasłużył na karę, uważasz za niegodne Twojej potęgi. Podstawą Twojej sprawiedliwości jest Twoja potęga, wszechwładza Twa sprawia, że wszystko oszczędzasz. Moc swą przejawiasz, gdy się nie wierzy w pełnię Twej potęgi, i karzesz zuchwalstwo świadomych. Potęgą władasz, a sądzisz łagodnie i rządzisz nami z wielką oględnością, bo do Ciebie należy moc, gdy zechcesz (Mdr 12,15–18).

Tylko prawdziwie Mocny może być miłosierny bez granic.

Drogę dla Pana przygotujcie na pustyni, wyrównajcie na pustkowiu gościniec naszemu Bogu! … Wtedy się chwała Pańska objawi, razem ją wszelkie ciało zobaczy, bo usta Pańskie to powiedziały (Iz 40,3.5).

Pierwszym, podstawowym odkryciem na drodze duchowego wzrostu jest uświadomienie sobie, że to Bóg do nas przychodzi, a nie my mamy do Niego iść! Czytanie z Księgi proroka Izajasza daje nam właściwy obraz sytuacji: słyszymy wieść o nadejściu Pana i dlatego musimy Mu przygotować drogi w naszym sercu. Właśnie to jest sensem przewodnim Adwentu – aktywne wyczekiwanie Pana przez „prostowanie Mu ścieżek”. Wyczekiwanie i nauka prostoty są podstawowym wysiłkiem, jaki powinniśmy podejmować w naszym życiu. Pan natomiast przychodzi wtedy, gdy sam chce.
Dzisiejsze czytania liturgiczne: Iz 40, 1-11; Mt 18, 12-14

Zwykle wydaje nam się, że to my mamy iść do Boga, powinniśmy „zdobywać zasługi”, aby uzyskać Jego miłość. Ale jak i gdzie mamy iść? Szukamy często „pewnych” zasad i kryteriów oceny naszej bliskości do Boga. Natomiast okazuje się, że On jest bliżej nas, niż się nam wydawało, ale jest bliżej inaczej, niż byśmy to sobie wyobrażali. Wcale nie musimy nigdzie iść, ale jedynie właściwie się na Niego otworzyć. Najlepiej widać tę prawdę, gdy – pogubieni – nawracamy się. Wtedy doświadczamy Boga jako dobrego pasterza, który wyplątuje jagnię z krzaków i bierze na ramiona. Takie było doświadczenie dwóch braci z przypowieści o miłosiernym ojcu. Ojciec sam wyszedł do obu z ogromną miłością, która uświadomiła im, że są mu bliżsi, niż to sobie wyobrażali.

Drugie doświadczenie, które zaskakuje nas, gdy się zdecydujemy wyznać nasze grzechy i zmienić swoje życie, polega na tym, że Bóg, podobnie jak dobry pasterz, cieszy się nią (tj. odnalezioną owcą) bardziej niż dziewięćdziesięciu dziewięciu tymi, które się nie zabłąkały (Mt 18,13). Nie oznacza to, że aby zasłużyć na miłość Boga, trzeba wpierw zgrzeszyć i potem się nawrócić. Na miłość Boga się nie zasługuje, ale się ją otrzymuje w darze, a właściwie odkrywa, że ona nas ogarnia od praczasu. „Większa radość” nie odnosi się do żadnego porównania jednych do drugich, ale jest wyrażeniem akcentującym uroczysty charakter odnalezienia życia. „Większa radość” to właśnie uroczystość niebieska z powodu nowego życia człowieka, który się nawraca. To, co dawne, przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie. Nikt do tego już nie wraca. Dlatego nasze adwentowe oczekiwanie jest pełne radości, bo już mamy świadomość Jego ogromnej miłości przebaczającej. Podobnie jak Bóg bolał nad cierpieniem narodu wybranego, tak i nasze cierpienia nie są Mu obce.

Włodzimierz Zatorski OSB

Źródło: Facebook/Jezus naszym Panem