Greckokatolicki ksiądz Petro Kowal z Zakarpacia prowadził na Majdanie akcję ewangelizacyjną. Popularyzował modlitwę różańcową. W jego ocenie zgromadzonym na Majdanie rozdano nawet 700 tys. różańców. Wiele osób nauczono modlitwy różańcowej. Jak podaje Gość Niedzielny, zdaniem ks. Kowala różańce są przyjmowane szczególnie dobrze wśród osób w trudnej sytuacji.
Ks. Petro Kowal na Majdan z tysiącami różańców dotarł już 2 grudnia ubiegłego roku. Jego propozycja modlitwy różańcowej od razu przyjęła się dobrze. Niektórzy przyjmowali je po prostu jako „gadżety”, ale wiele osób pytało, jak należy się modlić. Ks. Kowal zorganizował więc grupę wolontariuszy, która rozdawała różańce i uczyła modlitwy. Za jego przykładem poszli także inni duchowni.
Ks. Kowal chciał, by modlitwa różańcowa na Majdanie stała się wypełnieniem objawienia z Fatimy. W czasie gdy dokonało się objawienie, Ukraina była przecież częścią Rosji.
Z kolei ks. Waldemar Pawelec przywiózł na Majdan figurkę Matki Boskiej Fatimskiej. Aż do wtorku 18 lutego stała w namiocie modlitwy. Potem przeniesiono ją na główną scenę, gdzie stoi do dzisiaj.
Bp Stanisław Szyrokoradiuk przypomniał, że rozpad Związku Sowieckiego miał miejsce w niedzielę 8 grudnia, w uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP. To na jego wezwanie ustawiono figurę Matki Boskiej Fatimskiej na cokole dawnego pomnika Lenina.
Różaniec i figura Matki Boskiej Fatimskiej już na zawsze pozostaną w pamięci Ukraińców, łączone z wydarzeniami na Majdanie.
pac/gość niedzielny
