"Rozsądźcie, czy słuszne jest w oczach Bożych bardziej słuchać was niż Boga? (Dz 4,19).

To pytanie jest bardzo ważne i aktualne do dzisiaj. W istocie jest to pytanie o odwagę cywilną. Aby być uczniem Chrystusa, trzeba mieć odwagę dawania świadectwa prawdzie. Taką postawę prezentują Piotr i Jan przed Sanhedrynem. Nie chodzi w niej o forsowanie swoich pomysłów ani tym bardziej o demonstrowanie swojej niezależności i nieposłuszeństwa. Często krytyka innych służy uzasadnieniu własnego nieposłuszeństwa i pokazania się lepszym, mądrzejszym… To nie ma nic wspólnego z prawdą i Ewangelią.

Przede wszystkim trzeba samemu pozwolić, by prawda w nas przemówiła. Nie jest to łatwe, bo prawda o nas samych bywa dla nas trudna. Pozwolić przemówić w nas prawdzie oznacza w istocie zgodę na słuchanie głosu sumienia. To jednak wymaga odwagi. Jednak tylko w prawdzie można spotkać się z Bogiem. Można nawet powiedzieć, że jedynie podejmując prawdę, wchodzimy w autentyczny dialog z Nim. Ten dialog jednak domaga się dawania świadectwa o prawdzie. Musimy się zdecydować, co jest dla nas ważniejsze: Bóg czy ludzie i ich opinie. Bojaźń Boża czy lęk przed ludźmi? Lęk paraliżuje, prowadząc czasem do skrajnych sytuacji. I tak rada przesłuchująca Apostołów bała się, aby nie rozeszła się wśród ludu Ewangelia, aby nie uwierzył on, a następnie odrzucił autorytet Sanhedrynu. Jednak chyba w odniesieniu do prawdy najlepiej można doświadczyć słów Jezusa mówiących o lekkości Jego brzemienia i słodkości jarzma (zob. Mt 11,30).

Dzisiejsze czytania liturgiczne: Dz 4, 13-21; Mk 16, 9-15

Dopiero kiedy sami uznamy trudną prawdę o sobie, możemy przekazać w umiejętny sposób innym prawdę o nich samych. Ewangelia mówi, jak to trzeba robić: wpierw trzeba ją wypowiedzieć w cztery oczy, do czego najczęściej brak nam odwagi, następnie przy świadkach, a potem dopiero wobec Kościoła. U nas, niestety, najczęściej zaczyna się od mówienia o innych pod ich nieobecność. Musimy pamiętać, że jest to grzech obmowy i to czasem ciężki. Ciężar zależy od miary odebranego dobrego imienia. Nie mówimy przy tym o grzechu oczernienia, który polega na mówieniu wymyślonego zła o innych, co niestety także jest u nas dosyć częstym zjawiskiem. Plotkowanie prowadzi najczęściej do irytacji i gorszenia się, a to pozostawia po sobie wewnętrzne zgorzknienie i niesmak w sercu, które niszczą nas samych, szczególnie nasze życie duchowe.

Ewangelia pokazuje jednocześnie, jak prawda, którą przyniosło zmartwychwstanie Chrystusa, była całkowitym zaskoczeniem dla uczniów i „nie do uwierzenia” dla„normalnego” człowieka. Stąd świadectwo prawdzie nawet w środowisku przyjaciół bywa odrzucane. Jednak prawda ostatecznie się sama broni i odsłania. Czasem trzeba na to wielu lat. Niemniej na ziemi nie istnieje żadna wartość, która by nas miała powstrzymać od dawania świadectwa prawdzie, którą jest Jezus Chrystus. On sam mówi o sobie, że jest prawdą i drogą, i życiem. Dawać świadectwo prawdzie oznacza tym samym: iść drogą, którą jest On sam, do życia, które jest w Nim.

Włodzimierz Zatorski OSB | Jesteśmy ludźmi