Marta Brzezińska: Już tylko trzy godziny dzielą nas od rozpoczęcia Marszu Niepodległości. W Warszawie jest spokojnie, ale wiem, że cały czas do organizatorów Marszu docierają informacje o działaniach policji, które mają na celu utrudnienie uczestnikom przyjazdu do stolicy. Autokary są zatrzymywane, kontrolowane, towarzyszy im eskorta policji. Jak to skomentujesz?
Artur Zawisza: Mamy do czynienia z dwulicowością władzy. Oficjalnie deklarowane są zamiary pokojowe i pozytywna konkurencja. Na marginesie dodam, że pewnego typu paradoksem jest to, że w tej chwili siedzę na trybunie prezydenckiej przy grobie Nieznanego Żołnierza, ponieważ chcę wziąć udział w pierwszej części obchodów urzędowych i nie zawahałem się przed wyrażeniem szacunku dla głowy państwa. Jednocześnie, w trakcie uroczystości będę opuszczał je, aby znaleźć się na Mszy św. poprzedzającej Marsz Niepodległości o godz. 13. W tym samym czasie dostajemy informacje o bezwględnych działaniach policji, które są skoordynowane w całym kraju i mają na celu utrudnienie Marszu Niepodległości.
To zamierzone działania? Kto za nie odpowiada?
To wszystko kwalifikuje się jako prześladowania polityczne i trzeba mieć świadomość tego, że uroczysty, uśmiechnięty prezydent z kotylionem jest jednocześnie odpowiedzialny za prześladowania uczestników Marszu Niepodległości. To działania co najmniej wredne, a w istocie haniebne.
Do tej pory antyfaszyści zapewniali, że nie będą blokować Marszu Niepodległości. Mieli przejść w pokojowym pochodzie całkowicie niekolidującym z MN. Wczoraj wieczorem pojawiła się jednak w sieci informacja, że zmienili plany. Działacze Antify napisali, że dopiero blokada Marszu nada sens ich manifestacji. Może dojść do starcia narodowców z antyfaszystami?
Liczymy na to, że policja wykona swoje zadania i usunie wszystkie przeszkody na drodze Marszu Niepodległości. Niech choć w tej jednej sprawie policja stanie na wysokości zadania.
Marta Brzezińska
