Bielan - jak zaznaczył - nie wierzy, by Komisja Europejska podjęła decyzję o zablokowaniu części funduszy unijnych przeznaczonych na transport w związku z przyszłotygodniowymi negocjacjami. - Biurokracja brukselska działa niezwykle wolno. Urzędnicy są niezwykle ostrożni - podkreślił.
Jego zadniem, "problemem jest, że służby zareagowały tak późno". - O tym, że jest zmowa cenowa w firmach budujących polskie drogi trąbiono w polskich mediach od wielu, wielu lat - przypomniał.
- Pytanie, czy zawiodła polska dyplomacja w Brukseli. Nie sądzę - powiedział eurodeputowany. Jego zdaniem, zawiedli ministrowie. - Polscy politycy rządowi powinni zareagować wcześniej tak, by mleko się nie rozlało - ocenił Bielan.
- Teraz jest już za późno, bo przeciwnicy dużych transferów z Brukseli będą to wykorzystywali podczas przyszłotygodniowych negocjacji - stwierdził. Dodał, że ujawnienie tej sprawy jako wciąż niezałatwionej z pewnością zaszkodzi polskim negocjatorom. - Komisja Europejska szuka oszczędności wszędzie - zauważył, dodając, że ten moment na załatwianie sprawy odblokowania unijnych pieniędzy na drogi jest "najgorszy z możliwych", bo trwają negocjajce ws. budżetu wieloletniego UE.
Również Józef Oleksy jest przekonany, że zwłoka rządu ws. reakcji na zamrożenie unijnych pieniędzy na drogi "nie służyła sprawie". - Ten rząd zamilkł. Zapadł się w tej sprawie i dopiero teraz ruszył do ataku, jakby wiedząc, że odniesie pozytywny rezultat - zauważył. Dodał jednak, iż "wierzy w skuteczność niewidocznych, roboczych mechanizmów" w załatwianiu spraw na tak wysokim szczeblu.
A po co polscy ministrowie mieli szybciej reagować? Czy czuli jakąś presję społeczną? Przecież naród był zaangażowany w dyskusje o płci Anny Grodzkiej, kolorze skóry Johna Godsona i obrażalskich gejach, poruszonych słowami prof. Pawłowicz.
AM/tvn24.pl
