Tomasz Wandas, Fronda.pl: Czy istnieje możliwość, aby chrześcijanie, żydzi i muzułmanie w spokoju zamieszkiwali jedno państwo? Czy mógłby Ojciec podać konkretne przykłady z historii?
o. Kamil Szadkowski OFM: Spójrzmy na podejście do pokoju, do prób jego osiągnięcia. Pokój oznacza stabilizację, bezpieczeństwo, państwo może się spokojnie rozwijać. Próby osiągania takiego stanu były wielokrotnie przez całe dzieje ludzkości podejmowane przez rządzących. Zazwyczaj do zaprowadzenia pokoju stosowano metody zbrojne. Wiele spraw mogło się wymknąć spod kontroli. Jakiś zbuntowany wasal, heretycy burzący porządek społeczny, silniejszy sąsiad pragnący urwać kawałek ziemi jakiegoś państwa.
Podałem tylko wybrane elementy, które mogły przyczyniać się do zachwiania równowagi i bezpieczeństwa w danym kraju, mogło być ich więcej. Zatem pokój to taka krucha, delikatna sprawa. Zawsze rodzą się jakieś napięcia pod działaniem których zjawisko pokojowej koegzystencji różnych grup społecznych czy wyznaniowych ulegnie zniszczeniu. Jezus kładzie nacisk na wewnętrzny pokój, płynący z przyjęcia Jego nauki. Jeśli chodzi o pokojową koegzystencję pomiędzy żydami, chrześcijanami i muzułmanami to miała ona miejsce w historii. Bardzo dobrym przykładem jest nasz kraj – Polska. To właśnie w Polsce osiedlili się wygnani z Zachodniej Europy Żydzi, wyznawcy islamu zostali na naszych ziemiach po najazdach mongolskich.
Żydzi tak czy inaczej wpisali się w tkankę naszego społeczeństwa. Wielu było literatami, bankierami, prowadzili różne usługi, czy chociażby chluba przedwojennych szachów – to właśnie szachiści pochodzenia żydowskiego bardzo ubogacali ten piękny sport swoim wkładem. Mamy i muzułmanów. Ci głownie zamieszkiwali wschodnie rubieże. Ich rola zazwyczaj sprowadzała się do uczestnictwa w służbie wojskowej, w której aktywnie się udzielali aż do II Wojny Światowej. Każda z tych grup wyznaniowych wnosiła bogactwo do naszej kultury.
Koegzystencja była raczej pokojowa. Wiadomo jakieś napięcia rodziły się pomiędzy większością chrześcijańską a wyznawcami islamu czy społecznością żydowską, ale 600 lat pokojowego współistnienia to piękny przykład dla innych narodów. Podobnie bywało na ziemiach zarządzanych przez muzułmanów. Były okresy w historii cywilizacji muzułmańskiej, gdzie Żydom i Chrześcijanom żyło się dobrze. Bywało, że zajmowali znaczące pozycje w społeczeństwie: byli bankierami (np. chrześcijanie koptyjscy), doradcami, wezyrami czy nadwornymi lekarzami. Mogli wyznawać swoją wiarę, ale mieli zakaz nawracania kogokolwiek na swoją. Pamiętamy, iż imperium muzułmańskie było bardzo rozległe.
Rozciągało się od muzułmańskiej Hiszpanii aż po Chiny i Indie. Ibn Chaldun (uczony, prekursor socjologii) czy Ibn Battuta (podróżnik) wspominają, poza sporadycznymi przypadkami pojawiania się grup rozbójników, że na całym obszarze, który przemierzali (Ibn Battuta przemierzył islamskie imperium i dotarł do Azji) uznali za bezpieczne. Oczywiście nie możemy myśleć kategoriami dzisiejszymi. Utrzymanie spokoju w tak rozległym imperium na pewno było niebywałym osiągnięciem. Burzenie pokoju nadchodziło albo od wewnątrz (sprawy dynastyczne, herezje w islamie) lub z zewnątrz (najazdy np. mongolski, turecki, wojny z Bizancjum).
Mimo tych destabilizujących pokój czynników jak na owe czasy panował względny spokój. Nie było wówczas ani mediów ani takiej komunikacji jak dziś. Jednak próby stworzenia społeczeństwa o różnych grupach społecznych, wyznaniowych, językowych w jakiś sposób się udały. Taka spokojna koegzystencja niesie ze sobą wymianę dóbr duchowych, kulturalnych, kulinarnych, doświadczeń, wiedzy. Czynniki wpływające na taką stabilizację to uporządkowanie wielu spraw w społeczeństwie pod względem prawnym, to mądry władca i sprawna, nie skorumpowana administracja, to brak elementów będących siłami odśrodkowymi, skłonnymi do walki z władzą w imię wyznawanej ideologii.
Wreszcie, bez pokoju w sercu na nic wszelkie próby. Wtedy rodzi się zawiść, zazdrość, knucie, posądzanie, pożądanie tego co posiada ten „inny”, zaślepienie jakąś ideologią. Matka Boża w znanych nam objawieniach wielokrotnie odwołuje się do pokoju. Widać jak niespokojna jest ludzka natura. Natura, która dąży do konfliktów wprowadza nieład, burzy panujący porządek. Jak widać mimo tego, ludzkość próbowała, szukała rozwiązań, aby móc żyć w pokojowej koegzystencji.
