Mimo, że muzułmanie stanowią zaledwie 31% społeczeństwa, a chrześcijanie ponad połowę (w tym ponad 12 mln katolików), radykalni wyznawcy islamu żądają uznania za powszechnie obowiązujące prawo szariatu. - Argumentują, że w innym przypadku muzułmanie będą uchylać się od jego przestrzegania, po prostu nie przyznając się do swojej wiary. Dlatego ich zdaniem szariat musi mieć zastosowanie w stosunku do wszystkich Tanzańczyków – tłumaczy hierarcha.

 

Szariat obowiązuje już w Zanzibar, autonomicznej wyspie należącej do Tanzanii, w której niemal cała populacja przyznaje się do islamu.

 

Bp Mfumbusa podkreśla, że wzrost wpływów radykalnego islamu jest widoczny nawet na ulicach.

 

– W wielu częściach kraju można zobaczyć więcej kobiet z zasłoniętymi twarzami, pośród nich nie brakuje dzieci, małych dziewcząt. – mówi. - Coraz częściej spotykamy się też z atakami słownymi – dodaje, choć zaznacza, że w jego diecezji nie miały miejsca akty przemocy.

 

Islam znacząco oddziałuje również na miejscową oświatę. Gwałtownie wzrosła liczba szkół koranicznych – radykalni muzułmanie zachęcają uczniów, aby opuszczali tradycyjne szkoły, a uczęszczali tylko do islamskich placówek edukacyjnych.

 

Problem muzułmanów dotyczy też szkół katolickich. – W szkołach kościelnych, do których uczęszcza również młodzież muzułmańska, musimy być bardzo ostrożni i wrażliwi, by unikać niepożądanych incydentów – powiedział bp Mfumbusa.

 

Jr3/ICN