„Zabójstwo w redakcji „Charlie Hebdot”, która wstrząsnęła Francją, może mieć swoje dalsze odsłony i konsekwencje w postaci rośnięcia w siłę radykalizmu sfrustrowanych młodych muzułmanów, urodzonych i wychowanych w krajach UE, ale których rodzice pochodzą ze świata islamu” – przekonuje dr Tomasz M.Korczyński.

„To właśnie ich potrzebują teraz takie źródła cywilizacji zagłady jak Państwo Islamskie. Liderzy IS nakłaniają swoich sympatyków za pośrednictwem portali społecznościowych do wzmożonej agresji na niewiernych z Unii Europejskiej. Samozwańczy kalif IS zaapelował do dżihadystów na Zachodzie, aby wysadzili Francję w powietrze, aby ścinali niewiernym głowy, mordowali ich bez cienia litości.  Chaos, jaki panuje w Paryżu, bojaźń i drżenie będą się nasilały z każdym dniem” - pisze Korczyński na stronie internetowej „Naszego Dziennika”.

Przewaga terrorystów polega na dominacji psychologicznej - trudno przewidzieć, kiedy uderzą. 

„Muzułmanie żyjący w Europie, dziś w sposób szczególny myślę tu o wyznawcach islamu z Francji, mają ważny egzamin do zdania. Jeżeli zdecydowanie nie potępią ostatnich krwawych zajść, intelektualiści nie potępią aktów zła, a zwykli ludzie nie wyjdą masowo na ulice w proteście przeciwko agresywnym muzułmanom, cena tego zaniedbania będzie dużo wyższa niż incydentalne ataki na meczety, do jakich doszło we Francji” - przekonuje ekspert. „Nieufność, niechęć do nich jako do „obcych wrogów” albo gorzej, wewnętrznych wrogów będzie rosła” - dodaje Korczyński.

All/Naszdziennik.pl