- Zatrzymali mnie i przesłuchiwali tylko dlatego, że nazywam się Khan i że właśnie to nazwisko pojawiło się jako podejrzane na ekranie ich komputerów. Stawiali mi mnóstwo idiotycznych pytań – powiedział bollywoodzki gwiazdor, dodając, że czuł się upokorzony.
Shah Rukh Khan, nazywany królem Bollywood, był przetrzymywany dwie godziny przez agentów ds. imigracyjnych na lotnisku w New Jersey po tym, jak jego nazwisko pojawiło się na komputerowej liście podejrzanych podczas kontroli tożsamości na granicy.
Khan przybył 15 sierpnia do Stanów Zjednoczonych na uroczystości 62. rocznicy niepodległości Indii przypadające 17 sierpnia.
Aktor został wypuszczony dopiero po interwencji ambasadora Indii w Stanach Zjednoczonych. - Myślę o tych wszystkich, którzy byli w tym pomieszczeniu i którzy nie mają podobnych środków co ja, by być usłyszani – powiedział Khan. Sprecyzował, że wśród zatrzymanych było wiele osób z Południowej Azji.
Odpowiedzialne za takie działania władze w Stanach Zjednoczonych potwierdziły, że przesłuchiwały aktora, ale że chodziło jedynie o procedurę jak najbardziej normalną dla osób, które proszą o zezwolenie na wpuszczenie do państwa.
Hinduska telewizja relacjonując to wydarzenie podawała, że Khan został znieważony i upokorzony. Rzecznik prasowy ministerstwa spraw zagranicznych Indii Vishnu Prakash zaznaczył, że Dehli zażądała wyjaśnień od ambasadora Stanów Zjednoczonych w Indiach Timothy'ego J. Roemera.
Niedawno została zakończona realizacja filmu “My name is Khan" Karana Johara, w którym bollywoodzki aktor gra główną rolę. Film opowiada o dyskryminacji po zamachach 11. września 2001 roku, której często ofiarami są wspólnoty muzułmańskie.
MaRo/LeFigaro.fr
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

