- Sprzeciw konserwatystów wobec małżeństw tej samej płci nie wyrasta z homofobii czy niechęci wobec homoseksualistów, ale z prawdziwej miłości wobec nich, która wymaga mówienia prawdy o tej chorobie i pokazywania szkód, jakie powoduje – mówi Tony Perkins, lider Family Research Council.
- Konserwatyści, a zwłaszcza chrześcijańscy, powinni na tyle kochać ludzi, aby w tej miłości móc mówić im prawdę. A prawda jest taka, że nie możemy zmieniać definicji małżeństwa bez jednoczesnego otwarcia drzwi na wszelkiego rodzaju zło moralne i społeczne – kontynuował.
- Nie sprzeciwiam się „homo-małżeństwom” dlatego, że zagrażają mojemu własnemu małżeństwu. Takie związki zagrażają instytucji małżeństwa, a w rezultacie, naszemu społeczeństwu - dodał przewodniczący Family Research Council.
- Statystyki pokazują, że zdecydowana większość homoseksualistów ma więcej niż jednego partnera. Ostatnie badania wykazały, że każdy z partnerów w homoseksualnym związku ma średnio ośmiu partnerów w ciągu roku. Czy naprawdę muszę dodawać, jak bardzo szkodliwe dla dzieci jest takie środowisko? - pytał Perkins.
Inne badania z kolei pokazują, że dzieci wychowywane przez pary homoseksualne są bardziej skłonne do przemocy niż te, które dorastają pod okiem mamy i taty. Raport Family Research Institute z 2001 roku dowiódł, że homoseksualni mężczyźni 25 razy częściej stosują przemoc niż mężczyźni heteroseksualni.
eMBe/LifeSiteNews
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

