Korespondencja została wysłana listami poleconymi z logo ministerstwa już w lutym. Otrzymały ją m.in. osoby, które kandydowały przeciw Aleksandrowi Łukaszence w wyborach prezydenckich. Część adresatów otrzymała przesyłki w stanie naruszonym.

Zasadą w kontaktach z niezależnymi organizacjami białoruskimi jest obrót gotówkowy. – Środki są rozliczane w Polsce. PIT wręczamy tylko osobiście podczas pobytu opozycjonistów w Polsce – mówią dziennikowi osoby z organizacji realizującej projekty na Białorusi.

 

Jak zauważają eksperci, polskie ministerstwo naraziło działaczy na szykany. Rzecznik MSZ Marcin Bosacki uważa jednak, że nie można tej sprawy porównywać ze sprawą Bialackiego, ponieważ środki te nie dotyczyły nieakceptowanego przez prawo białoruskie zagranicznego wsparcia na projekty pozarządowe, jak to miało miejsce w odniesieniu do środków zdeponowanych na koncie Bialackiego.

Zdumiony jest również były prezydent Litwy Vytautas Landsbergis. - Znów mamy "polityczny kryminał". To tylko kwestia czasu, kiedy władze w Mińsku publicznie ogłoszą, że Polska finansuje opozycjonistów - powiedział.

 

AM/Wirtualna Polska/Rzeczpospolita