O szykowanej korespondencji Radosław Sikorski, minister spraw zagranicznych, poinformował w sobotę. Dzień wcześniej MSZ o swoich zamiarach uprzedziło adresata listu. - Czekam na ten list i po zapoznaniu się z nim na pewno zajmę stanowisko - zapewnia w rozmowie z "ND" Magdalena Pietrzak-Merta.
Korespondencja nie będzie jednak pochodziła bezpośrednio od Radosława Sikorskiego. Będzie to pismo dyrektora generalnego MSZ. List ma zawierać wyjaśnienia na temat losów rzeczy należących do śp. Tomasza Merty, które po katastrofie trafiły do MSZ i tam zostały zniszczone. Indagowany w tej sprawie przez dziennikarza RMF FM Sikorski zasłaniał się działaniami prokuratury i nie chciał jej szerzej komentować.
- Sprawa tych pamiątek po moim dobrym znajomym ministrze Tomaszu Mercie jest badana przez prokuraturę, więc nie wypada mi jej komentować. Mogę tylko potwierdzić, że w najbliższych dniach wdowa po Tomku otrzyma list od dyrektora generalnego MSZ - powiedział Sikorski. I zapewniał, że jego urzędnicy "próbowali na prośbę wdowy szybciej przywieźć te pamiątki", a "intencje pracowników MSZ były motywowane sympatią do zmarłego".
eMBe/ND

