Do Polski wrócili dziś z Rosji dziennikarze „Naszego Dziennika”, którzy zostali dwukrotnie zatrzymani przez rosyjskie służby podczas zbierania materiałów na temat śledztwa ws. katastrofy smoleńskiej. Fronda.pl zapytała Ministerstwo Spraw Zagranicznych o reakcję polskiej strony na zatrzymanie dziennikarzy oraz skonfiskowanie im sprzętu i próbę zniszczenia zebranych materiałów.

- Ubolewamy nad tym, że redakcja „Naszego Dziennika” nie powiadomiła MSZ o pierwszym zdarzeniu (tj. zatrzymaniu dziennikarzy „Naszego Dziennika” w sobotę 5 lutego w miejscowości Bałaszycha, która jest zamknięta dla cudzoziemców). MSZ w dniu wczorajszym poprzez naszych konsulów w Moskwie pomagał dziennikarzom „Naszego Dziennika”. Konsul RP w Moskwie, gdy tylko otrzymaliśmy z Redakcji „Naszego Dziennika” informację o długim i uciążliwym przeszukaniu dziennikarzy na lotnisku, wszedł w kontakt z rosyjskim konsulem dyżurnym na lotnisku Szeremietiewo i ruszył na lotnisko. Ok. godz. 17.30 czasu polskiego dostał wiadomość, że formalności celne zbliżają się ku końcowi. Konsul oferował również dziennikarzom nocleg w pokojach gościnnych ambasady, z czego dziennikarze nie skorzystali. W tej sytuacji dwóch konsulów, bo w międzyczasie do pierwszego dołączył przybyły z Moskwy kierownik Wydziału Konsularnego, pozostało z dziennikarzami do rana. Działania dwóch konsulów na lotnisku Szeremietiewo oceniamy bardzo wysoko. Należy także podkreślić, że Pani Redaktor Orłowska-Popławska z „Naszego Dziennika” również konsulom za nie dziękowała – napisało biuro prasowe MSZ.

Resort informuje również, że wystosował pismo do Rosji z żądaniem wyjaśnienia incydentu. - MSZ wystosował dziś do MSZ Rosji notę dyplomatyczną z żądaniem podania przyczyn zatrzymania dwóch dziennikarzy polskich w Bałaszysze oraz zatrzymania ich sprzętu komputerowego i fotograficznego na lotnisku w Moskwie – pisze MSZ.

Przedstawiciele resortu spraw zagranicznych zapewniają, że „wolność słowa i prawo polskich dziennikarzy do wykonywania swego zawodu w sposób swobodny zawsze jest przedmiotem troski Ministerstwa Spraw Zagranicznych”. - Chcielibyśmy także podkreślić, że każdy polski obywatel udający poza granice naszego kraju może liczyć na opiekę i pomoc znajdujących się na miejscu służb konsularnych – podkreśla biuro rzecznika pasowego MSZ.

- Będziemy z władzami Rosji wyjaśniać przyczyny i podstawy prawne podjętych wobec dziennikarzy działań jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że bolejemy nad tym, że przez trzy dni od pierwszego incydentu w Bałaszysze dziennikarze „Naszego Dziennika” oraz ich redakcja nie zawiadomiły o nim MSZ – pisze MSZ portalowi Fronda.pl.

żar

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »