MSZ zrezygnowało z uczestnictwa swego przedstawiciela w konferencji poświęconej ludobójstwu Polaków na Wołyniu. Z uczestnictwa w tej konferencji zrezygnował też minister Andrzej Przewoźnik stojący na czele Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa.

Powodem rezygnacji urzędników państwowych jest temat konferencji oraz obecność wśród referentów ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, który otwarcie domaga się uznania mordów na Wołyniu za ludobójstwo i upamiętnienia ofiar.

Obaj urzędnicy mieli nie tylko wziąć udział w konferencji, ale także wygłosić wystąpienia. Program konferencji organizowanej przez RPO znany był od kilku tygodni.

Janusz Kochanowski zapewnia, że konferencja nie jest wymierzona w Ukrainę, a on sam jest osobą dbającą o stosunki polsko – ukraińskie. – Rozumiałem decyzję MSZ o wzięciu udziału w konferencji, ale rozumiem również dlaczego zrezygnowali – mówi rzecznik.

Ks. Isakowicz-Zaleski mówi, że od dawna konferencja i jego udział budziły protesty środowisk ukraińskich. – Zasmuca mnie bardzo, że przedstawiciele władz polskich w imię dobrych stosunków z Ukrainą nie chcą pamiętać o Polakach w okrutny sposób wymordowanych na Wołyniu – komentuje odwołanie udziału w konferencji urzędników państwowych.

Rzecznik MSZ Piotr Paszkowski tłumaczy, że zabrakło uzgodnień między ministerstwem a organizatorem konferencji, a w tak ważnych sprawach jak stosunki z Ukrainą "powinno dojść do takich uzgodnień". Jednocześnie rzecznik MSZ odmówił potwierdzenia, że w tej sprawie interweniowała ambasada Ukrainy.

Kapłan zapewnia, że jemu także chodzi o budowanie dobrych stosunków między Polkami i Ukraińcami. – Ale budowanie tych stosunków na kłamstwie, to ślepa uliczka, zwłaszcza, że na Ukrainie odradza się nie tylko patriotyzm ale niestety również nacjonalizm sławiący zbrodniarzy jako bohaterów narodowych – mówi. ks. Isakowicz-Zaleski.

MM/Rz

 

Ważne lektury:

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »