Władze Częstochowy spowodowało, że w tym roku nie będzie  motocyklowej pielgrzymki na Jasną Górę. 35 tys. motocyklistów rozpocznie swój sezon w innym sanktuarium. Nie spodziwaliście się takiego zagrania ze strony władz miasta?

 

- Nie. Nie chcemy po prostu robienia z pielgrzymki bazaru. Rok temu postawiono już stragany na częstochowskich Błoniach i to było niedopuszczalne. W czasie Mszy św. ludzie palili tam papierosy, przechadzali się. Nie podobało nam się takie zachowanie. Pielgrzymka ma swoja specyfikę.

 

Dowiedziałem się o tegorocznym zamiarze władz Częstochowy przez przypadek. Poinformował mnie o tym jeden człowiek, który był wśród organizatorów. Władze miasta postawiły nas przed faktem dokonanym. Z prezydentem miasta Częstochowy panem Matyjaszczykiem, spotkaliśmy się w Warszawie. Zapytałem go dlaczego to robi? Dlaczego zmienia charakter naszego zlotu, poprzez stragany, koncerty czy dyskoteki do 6 rano. Poprosiłem, żeby natychmiast wycofał się z tego planu. Czekałem na odpowiedź przez trzy dni i jej nie otrzymałem więc wydałem oświadczenie, że w takim razie przenosimy się do Gietrzwałdu. Ojcowie Paulini nas poparli. Zresztą niczego nie robię czego by nie zaakceptowali. Z Jasnej Góry nastąpi uroczysta peregrynacja obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej właśnie do Gietrzwałdu. To niezwykle miejsce, pięknie położone. Nie będzie na Jasnej Gorze mszy motocyklowej na Błoniach i poświęcenia motocykli. Będzie w Gietrzwałdzie 15 kwietnia. Myślę, że przyjadą również motocykliści z Ukrainy i Węgier.

 

Czy wobec takiego zachowania władz protestujemy? Mówimy o tym. Prezydent Częstochowy ma władzę, ma policję. Co możemy zrobić? Pielgrzymka – parada motocyklowa ma długość 10 km. Nie można tego zorganizować bez pomocy gospodarza miasta. Niestety, odbieram, że takie zachowanie władz Częstochowy, wobec naszego 9 Jasnogórskiego Zlotu, wpisuje się w antykościelną kampanię. W dość tani sposób zwalcza się to, co jest ważne i dobre – mówi Węgrzyn.

 

Not. Jarosław Wróblewski