W pierwszej części wczorajszego programu "Tomasz Lis na żywo", prowadzący wraz z zaproszonymi gośćmi rozmawiał na temat Katarzyny W. i śmierci jej córki Magdy. Oprócz psycholog Hanny Samson oraz psycholog Teresy Gens, pojawiła się trzecia psycholog- Kasia Cichopek, która jest również aktorką popularnej telenoweli, autorką książek na temat macierzyństwa, uczestniczką „Tańca z gwiazdami” i prawdziwą wodzirejską showbizesu. Początek programu był rzeczywiście dramatyczny bowiem popłakała się na wizji Teresa Gens, która przeżyła w swoim życiu podobny dramat do omawianego. Tomasz Lis oczywiście nie przewidział, że kobieta może tak zareagować. Tomasz Lis nie jest przecież Ewą Drzyzgą tylko rasowym politycznym dziennikarzem, który stawił czolo samemu Kaczorowi. Całe szczęście, że na sali była pani doktor Cichopek, bo po wprawiającym w konsternację początku, ktoś musiał ruszyć do boju.
Kasia Cichopek z poważną miną (patrząc na nią miałem wrażenie, że jest już prawie aktorką) robiła za speca od psychologii, powołując się nie tylko na Freuda, ale również sam „efekt zająca”. „Po śmierci Madzi mogła bać się oceny innych ludzi, mogła bać się bliskich. Jeśli bała się rodziny nie mogła jej mówić wcześniej: jestem zmęczona, szukam pomocy, ratujcie mnie. Tym bardziej, że żyjemy w kraju, w którym wszyscy oczekują od kobiety, że będzie bardzo silna”- mówiła odkrywczo aktorka. "Niektórzy w wielkim stresie mają efekt zająca, czyli najpierw stają jak wryci, nie wiedzą, co mają robić, a później uciekają i działają w afekcie. Ponadto, jeśli ktoś zacznie w takiej sytuacji kłamać, to nie może już później przestać i brnie w tych kłamstwach. Taka osoba jest po prostu sparaliżowana strachem" – dodała najlepsza aktorka wśród psychologów i najlepsza psycholog wśród aktorek. Joanna Koroniewska, która też próbowała zabłysnąć (co jest trudne będąc jedynym nie psychologiem na sali) popisała się bardzo głęboką refleksją, mówiąć że sprawa z Sosnowca „jest skomplikowana”. Nie tylko w "M jak Miłość" nie udaje się Pani Koroniewskiej przebić Cichopek.
Jednak nie tylko problem z Sosnowca jest skomplikowany. Tak samo coraz badziej skomplikowane są kolejne programy Tomasza Lisa, który staje się w nich powoli tak wielkim dziennikarzem jak Jerry Springer. Brakuje mu jeszcze tylko naparzających się i rzucających krzesłami gości. O to trudno jednak nie będzie. Wystarczy zaprosić Niesiolowskiego z Macierewiczem. Oczywiście w tle musi być Kasia Cichopek i jej "efekt zająca". Oby nie polegał on na tym, że zając łapie lisa.
Łukasz Adamski

