Uczestnicy akcji "O uczciwe wybory" zebrali na Nowym Arbacie aby domagać się powtórzenia wyborów parlamentarnych i prezydenckich. Według policji demonstrantów jest około 10 tysięcy. Oni sami twierdzą, że przyszło ich ponad 50 tysięcy.
Tłum Rosjan z różnokolorowymi flagami i antyrządowymi transparentami domaga się uwolnienia więźniów politycznych i odejścia z polityki Władimira Putina. - Ta władza jest nielegalna i nie zamierza wprowadzać poważnych, kompleksowych reform - krzyczał ze sceny lider opozycji Władimir Ryżkow. Obrończyni praw człowieka Zoja Swietowa przypomniała, że w Rosji wciąż są więźniowie polityczni.
- U nas są gułagi. Nie ma u nas Stalina, ale jest Putin - grzmiała ze sceny Swietowa.
Demonstrująca w Moskwie opozycja nie uznaje wyników wyborów prezydenckich z 4 marca, które wygrał Władimir Putin i zapowiada kontynuowanie antyrządowych manifestacji - podaje polskieradio.pl.
Komentatorzy piszą o "sprawdzianie rosyjskiej opozycji", a media na całym świecie dywagują, czy Rosjanie naprawdę się przebudzili i nie chcą już autorytaryzmu w kagiebowskim, putinowskim stylu. Odrobinę otrzeźwienia przynosi dzisiejsza rozmowa Roberta Mazurka z prof. Andrzejem Nowakiem z UJ, znawcą Rosji. Prof. Nowak zauważa, że permanentnie zbuntowana jest właściwie sama Moskwa, nawet w milionowym Kazaniu studenci nie protestują(manifestacje oragnizowano w kilku innych miastach, ale ich organizatorzy zostali już "uciszeni"). Celebryci i media co prawda pozwalają sobie na wyskoki wobec Putina, ale to wszystko ma swoje granice. W ostatnich latach zginęło na terenie Federacji Rosyjskiej około 300 dziennikarzy. Prof. Nowak twierdzi także, że nie ma po stronie opozycji żadnej postaci, która mogłaby równoważyć popularność Putina. Aleksander Nawalny, przywódca ulicznych protestów, zdaniem Nowaka, "cofnął się" i prawdopodobnie ze strachu pozostał blogerem zamiast zostać politykiem. Jedyną nadzieją dla Rosji pozostaje Unia Europejska. Jeśli Bruksela nie ugnie się przed dyktatem Putina, być może Rosjanie zapragną demokracji. I byc może wtedy Moskwa nie będzie już samotną wyspą.
PSaw/rp.pl/polskieradio.pl

