Poranne audycje serwowane przez tzw. programy śniadaniowe bardzo często do prowokacji (tej taniej, budzącej u zdroworozsądkowego człowieka obrzydzenie). Dziś w programie TVP2 podczas audycji "Pytanie na śniadanie" gościem prowadzącej dziennikarki Hanny Lis była posłanka Platformy Obywatelskiej Małgorzata Kidawa-Błońska. Tematem jednego z bloków programu było In Vitro. Trzeba od razu zaznaczyć, że ta procedura sztucznego zapłodnienia była reprezentowana przez jeden nurt ideologiczny, czyli ten, który uważa, że jest ona zbawienna dla wszystkich bezpłodnych. I oczywiście jest czymś normalnym i słusznym.

 

Widzieliśmy zatem uśmiechnięte buzie dzieci poczętych metodą in vitro, rodziców mówiących do kamery łamiącym się głosem, że oto spełniło się ich największe marzenie (dziecko to nie marzenie ani produkt chcenia, ale byt osobowy, który jest dany a nie sztucznie zadawany). Oczywiście dzieci z In vitro mają takie same prawa i godność jak inne, poczęte naturalnie, ale zabrakło ponownie w tym wszystkim pytania o koszt "wyprodukowania" jednego człowieka. A jest nim śmierć wielu innych dzieci!

 

Dlatego po zakończonej prezentacji szczęśliwych par mogących się poszczycić posiadaniem wymarzonego modelu człowieka (za parę do parunastu tysięcy złotych) Hanna Lis rozpoczęła pogadankę z promotorką liberalnej ustawy dot. In vitro panią Kidawą – Błońską. Rozmowa dot. In vitro, jej zbawczej roli w leczeniu (TO NIE LECZENIE ale zwykła forma technicznej próby zapładnia) par bezpłodnych, o tym ile radości i ludzkiej uczciwości można zaaplikować tym, którzy cierpią na brak posiadania przez nich wymarzonego „przedmiotu” (bo tak traktowane jest dziecko przez tych, co poddają się zapłodnieniu In Vitro). Po tych ciepłych, ckliwych i z natury eugenicznych wypowiedziach pani poseł, Hanna Lis zapytała: Jarosław Gowin (twórca bardziej konserwatywnego projektu dot. In vitro) nie zgadza się na mrożanie dzieci”.  Na co pani Kidawa-Błońska, pełna oburzenia odpowiada: „To nie mrożenie dzieci, ale mrożenie zarodków (embrionów)”. Dodała jeszcze ostrzeżenie, by nie myśleć w ten sposób co Gowin. Cóż, odpowiedź pani z PO jest wielce zastanawiająca, gdyż już w szkole podstawowej, w edukacji wczesnoszkolnej (klasy I-III) dzieci uczą się i rozumieją jak przebiega proces powstawania człowieka. To nie żaden bocian przynosi dzieci, ale drogą zapłodnienia komórki żeńskiej z męską powstaje człowiek. Pierwszym etapem „ISTOTY CZŁOWIEKA” jest embrion czyli pierwszy widzialny i materialny organizm, który zawiera już prawie wszystkie jego potencjalności. Bez zarodka nie sposób wyobrazić sobie człowieka – po prostu jest to nie wykonalne.

 

Pani Kidawa – Błońska albo jest nieukiem, co się zdarza w naszej politycznej rzeczywistości (niestety) albo specjalnie implikuje informacje, które mają przysłonić jej eugeniczne zapędy. Zdarzają się, to prawda, osoby (filozofowie, etycy, lekarze) którzy wyznają poglądy utylitarno-hedonistyczny na temat życia człowieka i jego prawa do życia. Ale oni życie specjalnie zabijają i się do tego przyznają, np. Peter Singer. A Pani Kidawa-Błońska stara się pokazywać jako osoba bardzo wrażliwa i uczulona na cierpienie innych. To jest zwykłe szarlataństwo i hipokryzja.

 

Najgorsze jest to, że program śniadaniowy dostarcza widzom totalnego bagna na tematy bardzo istotne i nadrzędne dla naszego wspólnotowego życia. Jeśli poruszamy problem  życia i śmierci, dobrze byłoby zapraszać osoby, które te życie szanują a nie tylko tych, co te życie niszczą.

 

Sebastian Moryń