Na Zachodzie grupy psychicznie chorych osobników mają pewną trudność nie tylko z wyborem obiektu westchnień, ale i ze zdrowym rozsądkiem. Uderzenie katolickiego pasterza tortem w twarz to czyn wielce dziecinny i po prostu tchórzliwy (ucieczka po zakończonym procederze, świadczy o niezdolności do komunikacji werbalnej!). Ale najgorsze jest to, że podczas tego wydarzenia wielu studentów śmiało się wniebogłosy, klaskało, a na koniec grono akademików katolickiej uczelni zażądało od Arcybiskupa odejścia z rady uczelni. To kolejny przypadek „katolickiej” uczelni, która jak kiedyś za czasów marksizmu, wchłania antykatolickie wartości w swoje szeregi. Tym oczywiście powinny się zająć Episkopaty, a jak nie pomoże to trzeba zwrócić się do Ojca Świętego. To nie nowość, że w szeregach niektórych katolików znajdą się wilki. Mieliśmy już w historii Kościoła katolickiego niejedne sekty, herezje, ludzi świętszych od Papieża, czy Chrystusa.


Najbardziej niepokojące jest jednak zachowanie stadne młodych ludzi – studentów. Ich cynizm, relatywizm jest chorobą zasługującą na leczenie. Lekarzem powinny być w tym przypadku właśnie katolickie uczelnie, które będą przeprowadzać rekrutacje „duchowe”. Można rozpocząć od podstawowych spraw: gejostwa nie dopuszcza się do studiów. Proste i zarazem zgodne z prawem uczelni katolickiej. Oczywiście zaraz wybuchną wszelkie głosy psychicznie ułomnych i kalekich osobników i powiedzą, że prawo nie może zabraniać im w wyborze studiów czy kierunków (obecnie na Zachodzie mamy z czymś takim do czynienia). Przepraszam bardzo, ale uczelnie katolickie są prywatne i mają prawo do indywidualnych i swobodnych (to jest właśnie wolność, do cholery!) programów i wyboru potencjalnych absolwentów. Doprawdy, nie chodzi w tym świecie o dialog z różnego rodzaju syfem. Chodzi  o formowanie sumienia, życia zgodnego z nauką Kościoła katolickiego,  z nabyciem umiejętności bycia strażnikiem Chrystusa i Jego Słowa. Według tego powinny istnieć katolickie uczelnie, szkoły, przedszkola. Owa katolickość w nazwie do czegoś zobowiązuje, czyni z każdego człowiekiem odpowiedzialnym za podejmowane wybory. Niestety, dziś i na uczelniach katolickich w Polsce czuć ten swąd „poprawności politycznej”, dającej upust swoim chorym wyobrażeniom, skrzywionym sumieniom, czy po prostu brakiem prawdziwej wiary.


Na koniec: najbardziej oburzyła mnie jedna scena z tego filmu: brak reakcji na ten atak. My, jako katolicy, mamy być strażnikiem własnego Biskupa, naszego Ojca i Przewodnika. Podczas takiego haniebnego czynu powinniśmy potraktować napastnika po prostu siłą. Po to dostaliśmy „miecze” od Chrystusa, by posługiwać się nimi w obronie człowieka przed złem. Nie zachęcam do przemocy, wręcz odwrotnie - do obrony Piotrowej.


A gejostwo… no cóż. Leczyć na siłę nie można, pozostaje tylko uświadamiać takiego homo-terrorystę, że jest terrorystą. No i oczywiście modlić się o jego uzdrowienie.


Sebastian Moryń

Filmik z ataku można zobaczyć TUTAJ