I niestety ten krótki opis nie jest żartem. Aborcjoniści z „Newsweeka” postanowili porozmawiać z rzeźnikiem z kliniki w Prenzlau, który chwali się, że zabija w dwie trzy minuty „szybko, bezpiecznie”. A do tego niedrogo, bo za jedyne 450 euro. W innych miejscach można skazać kogoś na śmierć jeszcze szybciej. Na Słowacji zabija się za 399 euro z dowozem.
A do płatnych zabójców w lekarskich kitlach (lekarzami ich nie nazwę, bo to obraza etosu medycyny) aktorki, dziennikarki, pracownice banków, panie ustawione, którym dziecko przeszkadza w karierze, i które uznają, że zamordowanie go jest doskonałym rozwiązaniem. Ciekawe, kiedy podobny tekst dotyczyć będzie zachwalania usług Afgańców czy innych eutanazistów, którzy za niewielką cenę sprzątną przeszkadzającego w karierze dziadka czy babcię, którzy wymagają opieki? I czy też „płatni zabójcy” będą mówić o krajach, w których się nie zabija, że to „dziki kraj”?
Tomasz P. Terlikowski
