Mężczyzna, który zaatakował wczoraj biuro PiS w Łodzi, zabijając jedną osobę, mógł pracować w PRL-owskich służbach specjalnych - pisze "Dziennik Gazeta Prawna".
Informacja ta jest sprawdzana w archiwach IPN. Według łódzkich policjantów, z którymi rozmawiał "DGP", Ryszard C. nie był wcześniej notowany i nie wchodził nigdy w konflikt z prawem.
– Zachowuje się spokojnie, ale to szaleniec. Prokuratura zamierza poddać go szczegółowym badaniom psychiatrycznym – mówi jeden z policjantów. Sąsiedzi z Częstochowy mają o Ryszardzie C. dobre zdanie: "spokojny, zawsze się kłaniał z daleka". - Nie słyszałem, aby wdawał się w dysputy polityczne – mówił „DGP” jeden z nich.
Zamachowiec posłużył się bronią gazową, przerobioną na ostrą. W przeszłości prawdopodobnie działał w PRL-owskich służbach specjalnych - czytamy w gazecie. Ryszard C., który zabił jedną osobę, a drugą ciężko ranił, przyznał się do wszystkiego. Twierdzi, że nienawidzi PiS i Jarosława Kaczyńskiego. Grozi mu dożywocie.
Ł.A/ Dziennik Gazeta Prawna
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

