- Daliśmy się potraktować jako peryferia gospodarcze. Dlatego uważam, że jakaś forma opodatkowania korzyści wynikających z dużej skali działania tych firm będzie pożyteczna, że trzeba podważać monopolistyczne pozycje firm działających przecież na rynkach tradycyjnie bardzo konkurencyjnych. Podatek handlowy ma służyć głównie zwiększeniu konkurencji, choć oczywiście cel fiskalny też jest ważny - mówi w rozmowie z "Rzeczpospolitą" wicepremier Mateusz Morawiecki.
Wicepremier Morawiecki mówił "Rz" o problemach polskiej gospodarki, które wynikają z licznych zaniedbań poprzednich rządów, ale także z naszej wyjątkowo trudnej w Europie historii.
- Mamy do czynienia z takim oto zjawiskiem – w wyniku ewolucji gospodarczej w krajach wysoko rozwiniętych powstały firmy o charakterze quasi-monopolistycznym. One dysponują wielką siłą produkcyjną, dystrybucyjną, kapitałową czy badawczo-rozwojową. Strasznie trudno z nimi walczyć. Już dziś Międzynarodowy Fundusz Walutowy czy OECD dostrzegają to niebezpieczeństwo.
To temat trudny dla bogatych państw. Często nie chcą widzieć tych niebezpieczeństw. A monopoliści czy firmy dominujące w sektorach są groźne dla gospodarki. Polska nie miała szansy na taki rozwój, bo II wojna światowa przerwała naturalny bieg wydarzeń, a po wojnie komuniści niszczyli etos pracy i propagowali błędne i nieefektywne mechanizmy gospodarcze. Zaś w ostatnich 27 latach rozwijaliśmy się żywiołowo i bez planu strategicznego.
Dlatego np. w sektorze handlowym popełniliśmy grzech braku strategii działania. W szeroko rozumianych centrach miast pojawiły się wielkopowierzchniowe sklepy, których np. Francuzi u siebie w kraju nie dopuszczają. Dlatego handel, drobny i większy, który buduje lokalny kapitał, nie pełnił takiej roli w odbudowie polskiej klasy średniej jak 50 czy 100 lat temu we Francji, Niemczech czy we Włoszech - powiedział dosłownie Morawiecki.
Wicepremier dodawał, że trzeba zwalczać w Polsce monopole wielkich firm i promować biznes mały i średni. To nie tylko ochrona polskości, ale także europejskości - bo zagrażają nam już wielkie firmy z Chin i Stanów Zjednoczonych. Dlatego także w interesie europejskim powinno być wzmacnianie biznesu czysto polskiego.
Pytany o sprawę Trybunału Konstytucyjnego Morawiecki mówił, że to bardzo ważna kwestia polityczna, która wymaga pilnego i zrównoważonego rozwiązania. - Patrzę na to w ten sposób, że mamy suwerena, jakim jest naród, który wybiera parlament. Mamy też prezydenta wybranego przez naród. I mamy też 15 sędziów Trybunału. Jak ja na dwóch szalach stawiam te dwa ciężary, to jasno mi wychodzi, że nie możemy mieć takiego przeważenia w kierunku Trybunału. - zaznaczył.
- Albo mamy być krajem demokratycznie wybranych władz, albo wąskiej grupy oligarchów - dodał Morawiecki cytując prof. Kamila Zaradkiewicza i dodając, że "myśli bardzo podobnie".
Morawiecki mówił też, że nie obawia się, iż zachodnie firmy zniechęcą się do Polski. - To, co my proponujemy, to pozytywna rozbudowa polskiej gospodarki, bo my nie mamy za dużo zagranicznego kapitału, my mamy za mało odpowiednio równoważącego zagranicę kapitału rodzimego. Rozsądni inwestorzy zagraniczni już rozumieją, że nasze propozycje w obszarze gospodarki to strategia określana w biznesie jako win-win, czyli że wszyscy na tym skorzystają - tłumaczył.
kad/rzeczpospolita.pl
