Sprawa wyszła na jaw pod koniec ubiegłego tygodnia. Do tej pory już 22 osoby twierdzą, że w latach 1975-1982 były molestowane przez kilku będących jednocześnie nauczycielami zakonników. Jeden z nich przyznał się do grzechu w liście do tygodnika "Der Spiegel". - Jest smutną prawdą, że przez lata molestowałem dzieci i młodzież pod pseudopedagogicznymi pretekstami – twierdzi Wolfgang S., były nauczyciel wf-u, który obecnie mieszka w RPA. Na początku lat 90-tych wystąpił z zakonu.

Pisze także, że w 1991 roku informował o sprawie prowincjała zakonu. Teraz jednak, gdy sprawa się wydała, jezuici starają się wyjaśnić zajścia. Obecny prowincjał o. Stefan Dartman wyraził "smutek i wstyd z powodu przestępstw". Dyrekcja szkoły kontaktuje się z ponad 500. osobami, które w trakcie zajść uczyły się w kolegium, by pomogły w rozwiązaniu wszystkich niejasności i odkrycia sprawców.

Jednocześnie obecny dyrektor szkoły, o. Klaus Mertes SJ, w dziwaczny sposób docieka przyczyn. - Kościół cierpi na homofobię. Milczy się o homoseksualizmie. Księża z tego typu skłonnościami nie wiedzą, czy będą zaakceptowani, jeśli będą szczerze podchodzić do swojej seksualności – twierdzi kapłan. Dodaje także, że jego zdaniem katolicka nauka odnośnie seksualności oddaliła się od codziennego życia młodych ludzi. Z tego powodu – zdaniem o. Mertesa – nie można wykluczyć kolejnych nadużyć.

Kolegium Canisiusa to prywatna szkoła katolicka, działająca w Berlinie (w czasach podziału Niemiec w Berlinie Zachodnim). Funkcjonuje od 1925 roku. Do 1974 roku była to szkoła dla chłopców – od tego czasu jest otwarta dla uczniów obu płci.

 

sks/Tagesspiegel.de/Diepresse.com

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »