Pamiętasz swojego dziadka, legendę NSZ?

 

- Niestety, byłem małym dzieckiem gdy zmarł. Wrócił do Polski z emigracji w 1959 r. To on i moja babcia Klementyna z domu Poniatowska tworzyli atmosferę mojego rodzinnego domu.

 

Jak zapamiętałeś tamtą atmosferę domu?


- Przez nasz dom przewijało się mnóstwo osób, drzwi się nie zamykały i całe wieczory mijały na wspominkach. Bardzo często wspominano Nettę - majątek, miłość dziadka, który dostał za wojnę 1920 . Mojej mamie i dziadkom udało się przenieść tamtą atmosferę do mieszkania w Gdyni.

 

Kogo wspominał płk Oziewicz?


- Najczęściej zwykłych żołnierzy, którzy licznie odwiedzali nasz dom. Przed wojną przyjaźnił się bardzo z gen. Maczkiem i gen. Kleebergiem. Znali się z Grodna. Córka generała Kleeberga często nas odwiedzała, a korespondencja od gen. Maczka regularnie docierała bez udziału Poczty Polskiej. Mam w domu artykuł z polskiej gazety wychodzącej w Londynie, w której po śmierci dziadka gen. Maczek, nazywa go „Ostatnim Rycerzem Kresowym” .

 

Jak czerpałeś wiedzę o NSZ?


- Oczywiście z przekazów rodzinnych. Czasy były takie, że wszystko co pisano na temat NSZ było kłamstwem więc sprawa była jasna. Pani w szkole mówiła że to mordercy i współpracownicy Hitlera, a otaczający nas ludzie bardzo dziadka szanowali i wspierali. Po roku 89-tym zaczęły uaktywniać się środowiska żołnierzy NSZ, powstały pierwsze okręgi i organizacje kombatanckie. Pomagałem zakładać okręg Pomorski NSZ i bardzo się z nimi zaprzyjaźniłem.

 

Jacy byli?

/

- Ujęła mnie ich wielka skromność, wiara, prawość i… brak roszczeń. Oni nie mieli pretensji. Po takich mękach i katuszach cieszyli się życiem. Każdym dniem darowanego życia.

 

Czułeś się spadkobiercą ich idei?


- Czułem się odpowiedzialny za to, żeby tym skromnym ludziom przywrócić pamięć. To było chyba główne przesłanie. Zdawałem sobie sprawę z krzywdy jaką im wyrządzono. Poczucie ich krzywdy popychało mnie do działania, zacząłem zbierać materiały. Pomogła mi w tym ekipa w składzie: Piotr Martin, Lech Mackiewicz i Arek Gołębiewski. Nagrywaliśmy wspomnienia żołnierzy NSZ i zebraliśmy ponad 100 godzin materiałów. Powstał z tego pierwszy film o NSZ pt. „ Bandyci”. Potem „ Wyklęci” w reż . Iwony Bartólewskiej i cykl filmów zrealizowany przez Jerzego Zalewskiego. Nigdy nie zostały pokazane w TVP.

 

Wspierasz z całych sił festiwal Niepokorni Niezłomni Wyklęci, który promuje taką tematykę?


- Tak, towarzyszy mu akcja Hulaj z Historią, w którą angażuje się młodzież do upamiętniania lokalnych zapomnianych wydarzeń czy osób, to doskonały pomysł.

 

Wróćmy jeszcze do rodzinnego kresowego domu. Co z niego starasz się dziś przechować w swoim domu?


- Dzięki mojej mamie tradycja nigdy nie była dla mnie pustym słowem, a dom wypełniony był szacunkiem i miłością. Taki właśnie chciałbym stworzyć moim dzieciom.

 

Rozmawiał Jarosław Wróblewski

 

/