Rywalem Tomasza „Górala” Adamka był 35-letni Amerykanin Bobby Gunn. Przed walką w amerykańskim Newark odgrażał się, że wydrze Polakowi mistrzowski pas. Jednak już pierwsza runda pojedynku pokazała, że były to puste słowa. Mistrz od początku kontrolował przebieg spotkania punktując Gunna lewym prostym i kombinacjami lewy-prawy.
Pretendent nie potrafił znaleźć skutecznej odpowiedzi na taktykę Polaka. W czwartej rundzie przewaga „Górala” była już tak wysoka, że po gradzie ciosów, który tuż przed gongiem spadł na głowę Gunna, sędzia przerwał walkę. Podczas przerwy ogłoszono techniczny nokaut.
To już 38. zwycięstwo Adamka na zawodowym ringu (26. przed czasem), przy zaledwie jednej porażce. W następnym pojedynku zmierzy się prawdopodobnie ze Steve’em Cunninghamem, który po dzisiejszym tryumfie nad Waynem Braithwaitem zajął pierwsze miejsce na liście pretendentów do tytułu mistrza IBF. Ich ewentualne starcie byłoby rewanżem za walkę z ubiegłego roku, w której Adamek odebrał Cunninghamowi mistrzowski pas.
Znacznie większe emocje wywołuje jednak inny potencjalny rywal – słynny champion wagi średniej Bernard „Egzekutor” Hopkins. Do ich walki może dojść jesienią. Adamek zapowiada przy tym, że jeśli nie będzie miał w swojej kategorii wagowej odpowiednio wymagających przeciwników, przejdzie do „królewskiej” wagi ciężkiej.
Pomimo kolejnych wygranych, „Góral” nie ma ostatnio najlepszej prasy. Wielu komentatorów sportowych krytykuje go za mierzenie się z niskiej klasy pięściarzami.
Nie jest to jednak jedyny powód niepopularności Adamka wśród części dziennikarzy. Naraził się im, gdy odmówił telefonicznie różaniec z Rodziną Radia Maryja i zadeklarował sympatię do dyrektora tej rozgłośni, o. Tadeusza Rydzyka. Po tym, jak w jednym z wywiadów nazwał redemptorystę „kozakiem”, który „ma wielki dar od Boga”, m.in. portal WirtualnaPolska.pl napisał, że „szokuje” deklarując „uwielbienie” dla twórcy toruńskiego radia.
Tymczasem 32-letni Adamek konsekwentnie głosi przywiązanie do katolicyzmu. Pytany o źródło swojej skuteczności na ringu, odpowiada: „odmawiałem przed walką różaniec i Bóg mi pomógł”. Zaś po jednym ze zwycięstw udał się na 250-kilometrową pieszą pielgrzymkę na Jasną Górę.
I choć nie wszystkim się to podoba, „Góral” ciągle wygrywa. A za kolejne zwycięstwa dziękuje Bogu i modlącym się za niego kibicom.
BR/FightNews.com
Ważne lektury:
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »




