Na pierwszy rzut oka modlitwomat (niem. gebetomat; ang. pray-o-mat)wygląda jak budka z automatem do robienia zdjęć: niespełna jeden metr kwadratowy powierzchni w kabinie, zasłona, mały stołek i ekran dotykowy. Stworzył go Oliver Sturm – wedle jego słów jest to najmniejsze miejsce na świecie przeznaczone do modlitwy.

Sturm jest reżyserem słuchowisk i przedstawień teatralnych. Mężczyzna wpadł na pomysł w 1999 roku w nowojorskim metrze. Wśród gwarnego, wielokulturowego tłumu znajdował się tam automat, który sztucznym głosem nieustannie dawał porady dla podróżnych. Sturm pomyślał, „co byłoby, gdyby z tego automatu słychać było modlitwy?”.

Tłumacząc swoją ideę „automatycznego generowania uczuć relgiijnych” powołuje się na artystę Andy’ego Warhola. Sturma zainteresowało napięcie między światem automatyki a „osobistą intymnością modlitwy”, jak powiedział w wywiadzie dla berlińskiej gazety „BZ”.

Sturm zaprezentował wstępną wersję modlitwomatu po raz pierwszy na przełomie 2008 i 2009 roku w Karlsruhe.

Działają obecnie trzy takie maszyny. Wędrują po różnych miastach Niemiec, choć trafiły też swego czasu do Wiednia i Manchesteru. Modlitwomaty ustawiane są nie tylko w dużych centrach kultury czy na wystawach, ale także w miejscach związanych z religią, jak w kościele uniwersyteckim w Marburgu czy w katolickiej szkole wyższej w Monachium. Od początku października jeden z modlitwomatów znajduje się właśnie w tym ostatnim mieście.

Automat oferuje modlitwy pięciu dużych religii światowych: chrześcijaństwa, judaizmu, islamu, buddyzmu i hinduizmu. Można w nim wysłuchać oryginalnych nagrań z mszy, nabożeństw czy prywatnych modłów. 5 minut odsłuchu kosztuje 50 centów, 10 min. – 1 euro, 20 min. – dwa euro. Modlitwomat oferuje użytkownikom ponad 300 modlitw w 65 językach.

Pac/katholisch