Fabuła obrazu nakręconego przez Dariusza Walusiaka skupia się wokół podróży do Smoleńska, w czasie której zamontowano koło miejsca tragedii tablicę upamiętniającą katastrofę oraz ustawiono krzyż. W filmie pokazano m.in. zdjęcia z wyjazdu, miejsca katastrofy oraz wywiady z osobami, które były inicjatorami upamiętnienia masakry w Smoleńsku. Sceny przeplatane są fragmentami Litanii Narodu Polskiego.
- Członkowie rodzin zrzeszonych w Stowarzyszeniu Rodzin Katyń 2010 są katolikami. Katolikami, ludźmi wierzącymi byli również nasi bliscy, którzy zginęli w katastrofie. Dla nas ten krzyż (ustawiony w Smoleńsku – red.) ma taki wymiar, jak dla każdego katolika. Wierzymy w życie wieczne, wierzymy, że nie przemijamy tak po prostu, że nie przemijają wartości, które reprezentowali ludzie, którzy zginęli – mówi w filmie Zuzanna Kurtyka, żona śp. Janusza Kurtyki, szefa IPN. Choć film „Modlitwa Smoleńska” jest już kolejnym filmem dotyczącym emocji ludzi, którzy stracili w Smoleńsku bliskich, pokazuje je w zupełnie innym świetle. Z wypowiedzi Zuzanny Kurtyki oraz Magdaleny Merty, żony śp. wiceministra Tomasza Merty, przebija bowiem obok smutku nadzieja i wiara. Nadzieja i wiara nie tylko w to, że kiedyś poznamy prawdę o przyczynach tragedii z 10 kwietnia, ale również nadzieja płynąca z Boga, nadzieja, że życie tych, którzy zginęli, nie zakończyło się.
Obraz Walusiaka pokazuje również reakcje osób głęboko wierzących w Boga na śmierć ukochanych. Żony, które straciły mężów, przyjaciele, którzy stracili bliskich, chcieli zrobić wszystko, by znaleźć się na miejscu tragedii. Znaleźć się tam i w milczeniu modlić. Modlić się przy krzyżu, który symbolizuje zwycięstwo Boga nad śmiercią. - Pobyt w takim miejscu jest wielkim przeżyciem. Przeżyciem równie wielkim, co bolesnym. Jednak nie wyobrażam sobie, żebym miała nie bywać i nie modlić się na miejscu tej katastrofy – mówi w filmie Magdalena Merta.
Choć z wypowiedzi bohaterów filmu bije wielki ból i żal z powodu straty bliskich oraz z powodu tego, co w Polsce dzieje się w związku z katastrofą, to dowodzą one również, że rodziny ofiar wciąż żyją nadzieją, że dojdziemy prawdy o śmierci 96 polskich obywateli w Rosji. Jak zaznacza Magdalena Merta, rodziny bliskich będą szukały odpowiedzi na pytanie, co w Smoleńsku się stało. - Myślę, że dla mnie, dla wielu z nas wyjaśnienie tajemnicy tego, co się stało, będzie zajęciem, które być może będziemy kontynuować po kres naszych dni – mówi Merta.
żar
[video:http://www.youtube.com/watch?v=bO3jyIQRa8k'/>
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

