Kiedyś wyśmiewano się polskich parlamentarzystów, kiedy podczas suszy panującej nad Wisłą, zaproponowano modlitwę o deszcz. Jak się okazuje, jest to powszechnie praktykowana metoda radzenia sobie z przeciwnościami natury, także w najnowocześniejszych krajach świata.
Dramatyczna susza panuje w południowej części amerykańskiego stanu Teksas. W ciągu ostatnich trzech miesięcy spadło tam mniej niż 5 litrów wody na metr kwadratowy ziemi. Żeby mogło spaść tyle wody wystarczy tylko jeden deszczowy dzień, oznacza to, że przez trzy miesiące spadło mniej niż 10 procent normy wieloletniej deszczu.
W południowym Teksasie nawet w środku zimy temperatura potrafi przekraczać 20 stopni, a zdarza się, że sięga nawet 30 kresek. Nic więc dziwnego, że pola przez cały rok wydają plony. Jednak susza, która coraz częściej nawiedza Teksas zmienia oblicze tamtejszego rolnictwa. Ludność jest tak zdesperowana, że podejmuje często bardzo trudne decyzje.
Zdarzają się wyjazdy do innych hrabstw, albo też do innych stanów, gdzie problemu z suszą nie ma. Jednak w takiej sytuacji jedną z możliwości jest modlitwa. Miejscowe kościoły organizują modły za deszcz niemal każdego dnia. Tak jest między innymi w miejscowości George West. W pobliżu jednego z tamtejszych kościołów, na tablicy informacyjnej pojawił się duży napis "módl się o deszcz".
Według amerykańskiej Krajowej Służby Pogodowej (NWS) susza osiągnęła tam maksymalny możliwy poziom w skali intensywności tego zjawiska. Aby przywrócić glebę do normalności potrzeba miesięcy deszczu, ale jak podkreślają meteorolodzy małe są na to szanse, ponieważ susze w Teksasie to efekt zmian klimatycznych i będą mieć coraz to większy zasięg.
JaLu/kontakt/Twojapogoda
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »
