W wywiadzie dla agencji informacyjnej Fides biskup Peter Keng z Cheju wypowiedział się na temat Dnia Modlitw, Pojednania i Jedności Narodu Koreańskiego, który przypadł w ubiegłą niedzielę. Myślą przewodnią dnia było jedno z ośmiu błogosławieństw: „Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi”. Dzień ten zorganizowano z powodu napięć między północą a południem związanych z zatopieniem okrętu południowokoreańskiego.
- Wojna byłaby straszliwą tragedią. Chcemy nie dopuścić do niej z pomocą najpotężniejszej broni – modlitwy. (...) Musimy jak najszybciej znaleźć nowe drogi dialogu i pojednania – zauważył biskup i dodał, że Kościół katolicki wspiera zaangażowanie koreańskich przywódców religijnych na rzecz pokoju i solidarności. Biskup ogłosił, że Kościół katolicki w Korei Południowej wraz z innymi wspólnotami religijnymi wystosował prośbę o wznowienie pomocy humanitarnej dla Korei Północnej.
- W tym najbardziej napiętym okresie musimy znaleźć sposoby, by stworzyć nowy impuls dla dialogu i pojednania – powiedział agencji Fides. Zdaniem biskupa pomoc dla Północy byłaby korzystna, a jej wznowienie byłoby „gestem dobrej woli” wobec północnych Koreańczyków, którzy cierpią nędzę i głód. Gest przyniósłby również „z pewnością pozytywny efekt” rządowi KRLD.
Biskup przypomniał, że obecnie Caritas Korea nie robi nic, bo jej pomoc została wstrzymana. - To pierwszy z takich impasów. Nasza troska dotyczy uratowania niewinnej ludności cywilnej w KRLD, szczególnie najbardziej narażonych, czyli dzieci, które ponoszą straszne konsekwencje wstrzymania pomocy – wyjaśnił biskup.
- Lokalne organizacje pozarządowe ostrzegają przed nadciągającą tragedią humanitarną na Północy – powiedział i przyznał, że Kościół nie ma informacji z pierwszej ręki, „tym niemniej niebezpieczeństwo istnieje”.
Wyjaśniając krótko obecną strategię rządu Korei Południowej wobec Północy, stwierdził, że rząd prezydenta Lee Myung-baka wstrzymał różne działania na rzecz współpracy z KRLD już w 2008 roku. Obecny rząd ma inną politykę.
Kryzys marcowy wybuchł po zatopieniu południowokoreańskiego okrętu wojennego torpedą uznaną za północnokoreańską, co „wyraźnie pogorszyło sytuację” i całkowicie zamknęło granicę.
- Ostatni kryzys rodzi poczucie braku zaufania, wrogości i lęku przed eskalacją przemocy – dodał biskup Keng, uznając za pilną potrzebę zatrzymania „tej samonapędzającej się spirali”.
Bezpośredni dialog z Północą jest „niezwykle trudny” z wielu powodów, takich jak odmowa przestrzegania zwyczajowych norm. Dialog pośredni przez kraje takie jak Chiny staje się „fundamentalny”, podobnie jak zaangażowanie instytucji międzynarodowych takich jak ONZ.
- W tej niezwykle delikatnej sytuacji przywódcy religijni Korei wciąż powtarzają słowo pojednanie – wyjaśnił biskup. – My, chrześcijanie, możemy tylko przypominać wszystkim Koreańczykom i całemu światu, że dobrem najwyższym jest pojednanie – dodał.
MJ/Catholicnewsagency.com
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

