Co się dzieje w człowieku, kiedy się modli? - zastanawiał się pewien naukowiec z Uniwersytetu Aarhus. Uffe Schjødt postanowił przebadać grupę chrześcijan, by stwierdzić jakie procesy zachodzą w ich mózgach podczas modlitwy. - Nie znaleźliśmy żadnej oznaki czegoś mistycznego - stwierdził ostatecznie Schjødt. - To jest jak rozmowa z człowiekiem.
Eksperyment, który opisuje magazyn „New Scientist” przewidywał, że uczestnicy najpierw zwrócą się w modlitwie do Boga. Następnie mieli skierować życzenia do św. Mikołaja. Różnice okazały się bardzo wyraźne. - Św. Mikołaj jest traktowany jako czysta fikcja, podczas gdy Bóg jest odczuwany jako realny rozmówca - odnotowuje raport z badań. Podczas rozmowy z Bogiem stwierdzono aktywność tych samych fal mózgowych co w trakcie komunikacji z widzialną osobą, np. przyjacielem.
Naukowiec przeprowadził kolejny eksperyment by sprawdzić, co się dzieje w mózgu podczas wypowiadania rytualnych formuł modlitewnych. W tym celu badani odmawiali modlitwę Ojcze Nasz a potem recytowali zapamiętany z dzieciństwa wiersz. Zarówno podczas wypowiadania modlitwy jak i recytowania wiersza w mózgu aktywne były jedynie obszary odpowiedzialne za przywoływanie wyuczonych treści.
Czy oznacza to, że spontaniczna modlitwa jest ważniejsza od tradycyjnych pacierzy? Zdaniem katolickiego teologa Paula Michaela Zulehnera z Wiednia nie byłby to dobry wniosek. Wyuczone na pamięć modlitwy mają bowiem w praktyce takie samo uzasadnienie jak osobiste sformułowania. - Rytualnym modlitwom samym w sobie nie można nic zarzucić. Inaczej mówienie „mama" albo „tata" też byłoby złe. Czego się dziecko nauczy, to głęboko w nim zostaje - mówi teolog.
KSEK/Idea
ważne lektury:
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »






