- Powinniśmy modlić się, by nasz lodowiec nie stopił się już więcej, ale zamiast tego urósł, i aby zachowała się woda, najważniejsza rzecz w naszym życiu – mówił podczas kazania w lokalnej kaplicy ks. Pascal Venetz.
- Bez lodowca wysychają studnie i wyparowują strumienie. Kobiety i mężczyźni są w wielkim niebezpieczeństwie. Alpy i pastwiska znikną a miasta wymrą - mówił duchowny.
Już od XVII wieku katolicy zamieszkujący alpejskie wioski Fiesch i Fieschertal modlili się, by lodowiec Aletsch, największy lodowiec Alp, już więcej się nie powiększał. To najdłuższe zlodowacenie w Europie wydawało się im nie mieć końca. A jednak. Przyszedł czas, że obawiając się globalnego ocieplenia, modlą się już inaczej.
Teraz chcą prosić papieża Benedykta XVI o zmianę intencji modlitewnej na "odwrotną". Zwrócili się już z prośbą o audiencję w Watykanie. Mają nadzieję, że Ojciec Święty, który wielokrotnie wypowiadał się na tematy związane ze zmianami klimatycznymi, wstawi się za nimi w ich prośbie.
Szwajcarski lodowiec w przeciągu ostatniej dekady skurczył się o ok. 12 proc. w związku z podwyższeniem temperatury i mniejszymi opadami śniegu. Pokrywa lodowa cofa się w góry, podczas gdy na dole zanikają strumienie.
AJ/Telegraph.co.uk
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

