Halina T. z Warszawy zmarła po zażyciu jadu z żaby. Miał być to wyjątkowy szamański specyfik, mający przynieść zdrowie... Halina T. wzięła udział w ceremonii Kambo praktykowanej przez amazońskich Indiach. Miało to oczyścić ją z toksyn i zapewnić "nowe narodziny".

Ceremonia ta polega między innymi na smarowaniu ciała jadem żaby. Halina T. pojechała ze swoją siostrą i mężem do Grodziska Mazowieckiego, gdzie w jednej z siłowni pod nadzorem niejakiego Konrada S. odbywał się cały rytuał. Rzecz kosztowała 200 złotych.

Gdy jad żaby nałożono na skórę Haliny T., zaczęła wymiotować. Miało to być naturalną reakcją. Jednak bardzo szybko stan kobiety się pogorszył. Wkrótce dostała biegunki, potem straciła przytomność. Przewieziono ją do szpitala, gdzie stwierdzono obrzęk mózgu. W efekcie zatrucia jadem zmarła w nocy z 22 na 23 listopada.

Sprawą zajęła się prokuratura. Konrad S. tłumaczył, że takie "rytuały" organizuje od ponad roku i zawsze wszystko było w porządku. Opinię po zbadaniu substancji musi teraz wydać pracownia toksykologiczna.

bbb/Fakt.pl