Mniejszy budżet jest efektem negatywnej opinii na temat wzrostu wydatków Instytutu przyjętej w połowie grudnia przez sejmową komisję sprawiedliwości. Redukcja budżetu odbiła się jednak na większości planowanych wydatków. „Musieliśmy przeprowadzić sporo cięć, m.in. na konkursach Rady i na inwestycjach, praktycznie większość wydatków inwestycyjnych została ścięta ze względu na negatywną opinię komisji” - mówi Arseniuk. „Wszystkie instytucje publiczne powinny oszczędzać, ale na pewno jest tak, że IPN zawsze był takim niechcianym dzieckiem Platformy Obywatelskiej” – mówi w "Naszym Dzienniku" poseł Arkadiusz Mularczyk z Solidarnej Polski. „Z inicjatywy Platformy Obywatelskiej od czasów śp. prezesa Janusza Kurtyki za każdym razem środki na IPN były ścinane, a niepokorni historycy byli karceni przez wpływowych polityków tej partii lub jej sojuszników” - dodaje poseł. Według pierwotnych zamierzeń budżet IPN na rok 2012 przewidywał wzrost wydatków o 36,5 mln złotych. I miałby się zamknąć kwotą niemal 260 mln zł.
IPN jest instytucją, która od dawna jest solą w oku wielu posłów PO. Widzieliśmy to szczególnie w przypadku gorszącej reakcji po opublikowaniu przez Instytut książki o przeszłości Lecha Wałęsy. Nikt nawet nie próbował obalać tez książki, jednak na IPN spadł deszcz nikczemnych pomówień i obrzydliwych pomówień ze strony czołowych polityków. Niestety w III RP istnieje wiele świętych krów, o których nie wolno pisać. Wpływ postkomunistycznych służb specjalnych na nasz kraj jest wciąż na tyle duży, że próba oczyszczenia wielu wpływowych środowisk kończy się negatywnie dla osób, które walczą o prawdę. Niestety prawda jest zbyt kosztowna i dlatego trzeba jej przykręcić kurek.
Ł.A/Nasz Dziennik

