Benedyktyn powiedział, że kontakt z buddystami pozwolił mu usiąść dwa razy w ciągu dnia w ciszy, by skupić się na medytacji. – Nie wiem, czy potrafię opisać, co konkretnie otrzymałem dzięki temu kontaktowi, ale mam poczucie, że otrzymałem coś ważnego. – mówi o. Skudlarek.
- Myślę, że głębiej pojąłem modlitwę jako czystą otwartość – rozwija myśl benedyktyn – Nie modlę się po to, żeby powiedzieć Bogu coś, czego On jeszcze nie wie. Po prostu się modlę i po prostu jestem obecny.
Co do bardziej ograniczonych kontaktów z muzułmanami, o. Skudlarek pozostaje pełen respektu wobec ich zwyczaju modlitwy pięć razy dziennie. Gesty i słowa modlitwy muzułmanina nasuwają skojarzenia z formalizmem, twierdzi benedyktyn, ale on sam odbiera je jako „głęboko duchową drogę. One biorą się z pragnienia całkowitego oddania Bogu”.
Modlący się muzułmanie wyrażają „niemal namacalną, niesamowitą cześć” – ciągnie o. Skudlarek – Patrzę na moją własną modlitwę, a także na modlitwę chrześcijan, i dochodzę do wniosku, że w porównaniu z muzułmańską wypada wręcz niechlujnie. Jest zbyt nieformalna.
Doświadczenie z modlitwą muzułmańską zaszczepiło w nim szacunek dla rytualnych, wspólnotowych modlitw, które odcisnęły piętno na jego życiu jako katolickiego mnicha, mówił dalej, nauczyło go patrzeć na nie „nie jak na po prostu formalistyczne rytuały, ale jak na sposób potęgowania świadomości uczestnictwa w czymś wyjątkowym”.
Z drugiej strony, o. Skudlarek dodał, że wiara chrześcijan w Boga, który stał się człowiekiem w Jezusie Chrystusie daje im „rodzinne poczucie sensu”, którego islamowi brakuje.
Monastycyzm jest „ostatecznie poszukiwaniem Boga”, a katoliccy mnisi i zakonnice „są zainteresowani badaniem, jak inni szukają tego, co uważają za najwyższą wartość czy ostateczny sens”.
- To nie jest tak, że jesteśmy na różnych ścieżkach zmierzających do tego samego celu – mówi o. Skudlarek – Jesteśmy na tej samej ścieżce prowadzącej w różnych kierunkach… skończymy w różnych miejscach.
- Sposób, w jaki buddyści opisują „nirwanę” jest nieco czymś innym niż to, co chrześcijanie – i być może także muzułmanie i Żydzi – nazywają niebem czy rajem. – dodaje o. Skudlarek.
- Nie każcie mi tego wyjaśniać – kończy benedyktyn – To robota dla teologów.

