W Stanach Zjednoczonych przeprowadzono ankietę, z której wynika, że 46 proc. wszystkich aborcji przeprowadza się na kobietach w wieku uczelnianym. Koledże to dziś pola aborcyjnych batalii - wykazują amerykańskie sondażownie. Jednak w tym samym czasie coraz więcej proaborcyjnie inwigilowanych przez Planned Parenthood ludzi, w wieku 18-29 lat, deklaruje się jako obrońcy życia.

W rzeczywistości młodzi ludzie są dziś najbardziej prolajferskim pokoleniem. Z najnowszych sondaży wynika, że 47 proc. młodych z przedziału wiekowego 18-29 lat deklaruje się jako obrońca życia poczętego.

To młode pokolenie widziało niejako z pierwszej ręki skutki aborcji w naszym kraju. Albo sami mieli aborcję, albo wieźli swoje znajome do kliniki aborcyjnej, płacili za zabieg albo uczyli się, że z powodu tej tragedii tracą braci, siostry, przyjaciół. Rozumieją, że nienarodzone dziecko ma osobowość, w nowoczesnych ultrasonografach widzieli dzieciątko kopiące w łonie matki – podkreślają działacze z organizacji pro-life. Dodają, że dzięki temu i następnemu pokoleniu będzie można skutecznie zbojkotować aborcję.

W Stanach Zjednoczonych prężnie działają rozmaite organizacje studenckie, które zrzeszają młodych ludzi o prolajferskich poglądach. W środowiskach uczelnianych promują oni misję ratowania życia, pomagają kobietom, chcą też stworzyć dwa krajowe programy szkoleń dla studentów.

eMBe/LifeSiteNews

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »