Prawicowych studentów oskarża się o bycie „obrońcami gwałtu” (rape apologist – chodzi o przekonanie, że gwałt jest zazwyczaj sprowokowany przez kobietę) oraz „ludźmi nienawidzącymi homoseksualistów”. W trakcie publicznego wyświetlenia debaty prezydenckiej w USA w kierunku studentów zrzeszonych w konserwatywnych organizacjach wykrzykiwano obelgi.

 

- Nastąpiło pogorszenie w postawie niektórych Junior Common Room wobec osób o centroprawicowych poglądach – stwierdziła Stephanie Cherrill, prezydent Oxford Conservative Association.

 

Na łamach „The Telegraph” jedna z dawnych studentek Oxfordu, Petronella Wyatt, na własnym przykładzie przypomina, że prześladowania młodych konserwatystów to nie nowość. Kiedy w 1986 roku podjęła studia na słynnej brytyjskiej uczelni, natychmiast spotkała się z niechęcią wykładowców oraz znajomych z roku. Wyatt przywołuje m.in. scenę z lekcji francuskiego, na której miała przetłumaczyć XVIII-wieczny tekst na angielski. Nie umiejąc tego zrobić, wykładowca Harry Pitt zapytał drwiąco: „Czy thatcheryści sprzeciwiają się nauce francuskiego, czy są po prostu głupi?”.

 

Wyatt opisuje też złośliwe uwagi, z jakimi spotykali się konserwatyści na uczelni: „W jaki sposób torysi uprawiają seks? – „Po prostu gryzą się nawzajem, nieprawdaż?” . Nie brakowało też banalniejszych obelg takich jak „faszysta”.

 

Według Wyatt problem prześladowań konserwatywnej młodzieży nie ogranicza się tylko do Oxfordu, ale dotyczy również innych angielskich uczelni.

 

Jr3/politics, tph