27-letni Rafael Munoz Pérez i jego kolega 22-letni Angel związani są z hiszpańską Partią Komunistyczną. Jak podaje "El Pais", za swoje ostatnie oszczędności kupili bilety w jedną stronę na Ukrainę, aby wspierać prorosyjskich separatystów.
Z Kijowa, wyruszyli na Krym i zaciągnęli się tam do ochotniczego Batalionu Wostok. Na Facebooku relacjonują swoją podróż i pobyt na Krymie, publikują także nagrania na YouTube. Chętnie udzielają wywiadów, w których wyjaśniają, dlaczego postanowili walczyć z ukraińską armią.
– Ci ludzie nie nie są terrorystami, ani kryminalistami, oni tylko bronią swoich domów i rodzin – tak o separatystach na jednym z filmików na YouTube mówił Pérez.
Ukraiński konflikt postrzegają oni przez pryzmat hiszpańskiej wojny domowej, która wybuchła w 1936 roku. Uważają się za spadkobierców tradycji republikanów i Brygad Międzynarodowych. – Musimy rozpowszechniać prawdę, żeby świat nie odwrócił wzroku w drugą stronę, tak jak to było w przypadku naszego kraju w 1936 roku – powiedział Munoz w wywiadzie. Dodał, że on sam walczy o "wolność i sprawiedliwość" tak, jak robili to międzynarodowi ochotnicy wspierający siły republikańskie w Hiszpanii w latach 30. – Viva la republica! – krzyczą rozentuzjazmowani młodzieńcy.
Z relacji "El Pais" wynika, że najbliżsi Rafaela i Angela nie aprobują tej inicjatywy. Mężczyźni przekonują jednak, że ich obowiązkiem jest „zrobić tyle, ile leży w ich mocy, by wesprzeć "ludność południowo-wschodniej Ukrainy" i odkłamywać manipulacje i dezinformację serwowane przez zachodnie media w sprawie Ukrainy.”
ED/ Gazeta.pl
