- Poprzez fakty, które są najzupełniej oczywiste, nie ulega najmniejszej wątpliwości, że piloci odpowiadają w sposób bezpośredni za przebieg tragicznych wydarzeń. Nie ulega wątpliwości, że byli oni kiepsko przeszkoleni i ich psychika nie predestynowała ich do odnalezienia się na tak trudnym odcinku, z którego wynikała ochrona bezpieczeństwa lotu najważniejszych w państwie osób. I to jest fakt i to jest oczywistość – oznajmił w „Poranku Radia Zet” Konstanty Miodowicz.

- Natomiast cała sprawa posiada oczywiście tło w tandetyzmie, bardzo charakterystycznym dla naszego kraju, no posiadamy w tym względzie szereg europejskich analogii, no niemniej jednak trzymajmy się własnego podwórka. W tandetyzmie obowiązujących procedur dotyczących przemieszczania się osób stanowiących kierownictwo państwa; no i odnoszę wrażenie, że z tego całego wielkiego zamieszania, z tego wielkiego harmidru politycznego, który towarzyszy sprawie, miejmy nadzieję uda się wyciągnąć kilka pozytywnych wniosków, które spowodują, iż zaistnienie podobnych, bezprecedensowych w historii świata wydarzeń, w przyszłości nie będzie już możliwe – uzupełnił.

Poseł uznał także, że choćby przypuszczenie, iż przyczyną katastrofy mógł być zamach, jest niedorzeczne. – Jeżeli chodzi o to, że nie był to zamach terrorystyczny, no to dla każdego poza czytelnikami „Dziennika Polskiego” i słuchaczami wiadomej rozgłośni radiowej emitującej swoje programy z Torunia jest to fakt zupełnie oczywisty. Jeżeli w MAK znajdzie się również teza, że trudno połączyć tę katastrofę z aktywnością Marsjan, zgodzę się z nią z góry – tłumaczył.

TPT

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »