SLD zamierza w najbliższych dniach skierować do premiera Donalda Tuska list, w którym będzie się domagać odwołania pełnomocnik rządu ds. równego traktowania Elżbiety Radziszewskiej. Informuje o tym rzecznik klubu, Tomasz Kalita. Lewica już od dawna domaga się odwołania Radziszewskiej, zarzuca jej przede wszystkim niekompetencję.
Tym razem minister Radziszewska naraziła się wywiadem dla „Gościa Niedzielnego”, w którym na pytanie dziennikarki, czy szkoła katolicka może zostać pozwana za odmówienie zatrudnienia „zdeklarowanej lesbijce” odpowiedziała, że „oczywiście nie”. - Szkoły katolickie czy wyznaniowe mogą się kierować własnymi wartościami i zasadami, i mają prawo odmówić pracy takiej osobie – przyznała Radziszewska.
- Tym wywiadem przekroczyła już nawet nie cienką, ale grubą krechę własnej niekompetencji – mówi wiceszefowa SLD Katarzyna Piekarska. - Nie rozumie, na czym powinna polegać jej działalność, nie zna i nie rozumie unijnych dyrektyw. Nie ma się więc co dziwić po przeczytaniu zarówno tego wywiadu, jak i różnych wcześniejszych wypowiedzi pani minister, że Polska w tej chwili tak naprawdę nie prowadzi polityki równościowej – dodaje posłanka.
- Myślę, że osoba, która pełni taką funkcję, powinna swoje poglądy schować do kieszeni, a kierować się unijnymi dyrektywami – oburza się Piekarska. - Zastanawiam się, dlaczego premier to toleruje. To nie jest pierwszy kompromitujący dla pani minister wywiad, demaskujący jej niekompetencję. Sygnały w tej sprawie dochodzą do niego nie tylko ze środowisk politycznych, ale również ze środowisk feministycznych, organizacji pozarządowych, które zajmują się prawami człowieka, prawami osób homoseksualnych – dodaje.
eMBe/Info.wiara
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

