Mariusz Dzierżawski oraz Aleksandra Michalczyk z Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej „Stop aborcji” skierowali list do Bartosza Arłukowicza. Przypominają w nim, że od dwóch miesięcy próbują się spotkać z posłem. - W związku z objęciem przez Pana stanowiska Pełnomocnika ds. Przeciwdziałania Wykluczeniu Społecznemu i w trosce o najbardziej wykluczoną grupę społeczna, jaką są zagrożone zabiciem dzieci nienarodzone, zwróciliśmy się do Pana 16 maja 2011 z prośbą o spotkanie – piszą obrońcy życia. Zaznaczają, że prośbę skierowali ponownie faksem 7 lipca oraz wielokrotnie próbowali dodzwonić się do sekretariatu Arłukowicza. Niestety bezskutecznie. Do tej pory nikt nie odpowiedział na ich pisma, ani się z nimi nie skontaktował.

 

- Przypominamy, że do Pana obowiązków należy: „wykorzystanie potencjału organizacji pozarządowych" oraz „koordynacja działań instytucji rządowych i organizacji pozarządowych zajmujących się problemami dzieci". Zebranie 600 000 podpisów przez nasz Komitet stanowi potencjał. Zabijanie dzieci jest problemem podstawowym – wskazują sygnatariusze listu.

 

Zaznaczają, że Arłukowicz w audycji radiowej w Programie III Polskiego Radia powiedział, że do jego biura można „dostać się drogą telefoniczną, mejlową, listowną. Można także umówić się na wizytę osobistą. To wszystko działa, to wszystko chodzi." W kontekście tej wypowiedzi oraz w związku z brakiem możliwości skontaktowania się z Arłukowiczem obrońcy życia pytają: „Czy Pana blisko dwumiesięczne milczenie oznacza, iż nie zamierza Pan wywiązać się ze swoich obowiązków, gdyż nie jest Pan zainteresowany ochroną tych, którzy nie mogą się sami obronić?”.

 

żar