Plakat zwolenników obywatelskiej inicjatywy przeciwko minaretom wywołuje w Szwajcarii wielkie spory. Urząd miasta Lozanna zabronił wywieszania go w mieście uzasadniając, że plakat zawiera treści "rasistowskie, niebezpieczne i brak szacunku". Miasto Bâle podjęło wcześniej podobną decyzję.
Kilka dużych miast takich jak: Zurych, Lucerna, Winterthour i Berno czekały z decyzją na ekspertyzę Federalnej Komisji Przeciwko Rasizmowi. Młodzieżówka Demokratycznej Unii Centrum, która organizuje akcję plakatową, dziwi się, że miasta nie chcą samodzielnie podjąć decyzji.
- Ta komisja bez legitymacji demokratycznej odgrywa rolę organu cenzury, porównywalną do tej w krajach komunistycznych i Trzeciej Rzeszy – buntują się młodzi działacze. Zwolennicy plakatów uważają, że obywatele sami powinni zadecydować, co o nich myślą. Ostatecznie miasta te zezwoliły na plakatowanie.
Rada federalna i parlament zaapelowały o odrzucenie ustawy przeciwko budowie minaretów w Szwajcarii w imię równego traktowania, zakazu dyskryminacji i wolności religii. Minaretów bronią również szwajcarscy biskupi, którzy zadeklarowali, że "minarety, podobnie jak kościelne dzwony, są znakiem publicznej obecności religii".
Większość dużych gazet takich jak: "TagesAnzeiger", "20 Minuten", "Bund" i "Berner Zeitung" zapowiedziała, że odmówi publikacji reklamówek przedstawiających obraz z plakatu.
Zakaz plakatowania ogłoszony przez niektóre duże miasta, nie obejmuje miejsc prywatnych i stacji kolejowych, gdyż według prawa szwajcarskiego stacje kolejowe podlegają jurysdykcji federalnej a nie miejskiej.
- Zarezerwowaliśmy już miejsca na wszystkich dużych stacjach kolejowych Szwajcarii – zapewnia przewodniczący komitetu inicjatywy obywatelskiej Ulrich Schlüer.
Plakatowania mogą jednak zakazać szwajcarskie koleje federalne. - Problem ten jest aktualnie dyskutowany, jednak do tej pory żadna decyzja nie została powzięta – oświadczył rzecznik prasowy kolei Frédéric Revaz. Socjalistyczny minister transportu Moritz Leuenberger wypowiedział się przeciwko plakatom.
W piątkowym programie politycznym "Arena" w szwajcarskiej telewizji korespondent telewizji Al-Dżazira Tamer Aboalenin tłumaczył, że inicjatywa "Stop mianretom" wywołuje bardzo gwałtowne reakcje w świecie arabskim.
- Wielu internautów uważa, że jedyną rzeczą jaka pozostaje to bojkot szwajcarskich banków i produktów – mówi Aboalenin.
Organizacja Konferencji Islamskiej zrzeszająca 57 państw wyraziła zaniepokojenie wobec inicjatywy, która poza samymi minaretami, atakuje islam i muzułmanów. - Jeśli ta inicjatywa przejdzie, ucierpi na tym obraz Szwajcarii – oświadczył przedstawiciel tej organizacji w instytucjach międzynarodowych w Genewie Babacar Ba.
Inicjatywę "Stop minaretom" zapoczątkowała prawicowa Partia Ludowa. Zyskała dużą popularność i zebrała odpowiednią ilość podpisów, by obywatelski projekt ustawy poddać pod referendum. Kampania plakatowa na stacjach kolejowych ma się rozpocząć 26 października, miesiąc przed referendum. Wielu Szwajcarów nie chce w swoim kraju symboli islamizacji.
W 7,5 milionowej Szwajcarii oficjalnie mieszka 310 tysięcy muzułmanów. Posiadają setki miejsc kultu oraz cztery meczety z minaretami.
MaRo/Romandie.com/Tdg.ch
Zobacz także:
Szwajcarscy biskupi na kolanach przed Allahem?
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »
