Nie ma nic bardziej hańbiącego, niż kiedy chore dzieci odganianie są od drzwi szpitala, chociażby w Centrum Zdrowia Dziecka - tłumaczył powody krytycznego podejścia do ministra Arłukowicza Leszek Miller. - Polska po wojnie wysyłała swoje dzieci do sanatoriów, aby je leczyć z gruźlicy. A dzisiaj bogata Polska nie jest w stanie sobie z tym problemem poradzić. To jest skandal i hańba. Mi jest wstyd, że ministrem zdrowia w tej sytuacji jest człowiek, który jeszcze niedawno uchodził za człowieka lewicy - dodał Miller.
Na zarzuty, że Bartosz Arłukowicz był "nadzieję lewicy", kiedy był jeszcze w SLD były premier odpowiedział, że "przez pewien czas przez część publicystów był uważany za wielką nadzieję lewicy. Teraz nastąpiła weryfikacja".
Niech już przewodniczący Miller się nie oburza, niech już nie będzie taki porządny... W końcu Arłukowicz, jako młody wilczek dokładnie widział, co wyprawia z Polską jego ówczesny polityczny idol ze swoją kompanią. W końcu "czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci".
AM/Wprost.pl/TOK FM
